Na tę decyzję sądu w Tarnowie czeka cała Polska. Sąd wyda dziś wyrok w sprawie biskupa tarnowskiego. Andrzej Jeż jest oskarżony o to, że zbyt późno powiadomił organy ścigania o dwóch podległych mu księżach pedofilach. Biskup tarnowski nie przyznaje się do winy. To pierwszy w Polsce proces urzędującego biskupa diecezjalnego w sprawie tuszowania pedofilii.
Prokurator Marcin Stępień zawnioskował o 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata dla biskupa Andrzeja Jeża oraz 20 tysięcy złotych grzywny. Diecezja tarnowska dostała informacje o tym, że ksiądz Stanisław P. molestował chłopców na Ukrainie na wiosnę 2019 roku. Zgłosiła to jednak dopiero półtora roku później.
Prokuratura domaga się więzienia w zawieszeniu dla biskupa Andrzeja Jeża. Wyrok za dwa tygodnie
Kuria tarnowska zrozumiała, że nie da się już dłużej ukrywać prawdy o pedofilskich czynach księdza Stanisława - mówi prokurator.
Obrona biskupa tarnowskiego przekonywała jednak, że biskup Andrzej Jeż zgłosił do prokuratury tzw. przypadek ukraiński, kiedy zweryfikowała te informacje i otrzymała odpowiedź z Watykanu. Adwokat Paulina Majtkowska podkreślała, że biskup tarnowski nie może odpowiadać za grzechy całego Kościoła.
Trzeba wykazać, że biskup posiadał wiarygodną wiadomość, miał świadomość obowiązku denuncjacji i świadomie postanowił tego obowiązku nie wykonać. W naszej ocenie oskarżenie tego nie udowodniło - dodała.
Po decyzji papieża Franciszka z końca 2019 roku, który zniósł tzw. sekret papieski, biskupi nie muszą już czekać z powiadomienim organów ścigania na odpowiedź z Watykanu w przypadku nadużyć seksualnych duchownych wobec małoletnich oraz pornografii dziecięcej. Od tej pory diecezje na całym świecie nie mogą już także odmawiać np. przekazania dokumentacji policji czy prokuraturze.
Czy duchowny ukrywał sprawy nadużyć seksualnych? Zakończyła się pierwsza rozprawa w procesie biskupa A. Jeża