Najpierw był wniosek o odstrzał sześciu bobrów na krakowskim Ruczaju. Teraz aktywiści alarmują, że prace budowlane mogą zagrażać ich siedlisku. Firma ATAL zaprzecza, by prowadziła roboty na terenie bobrowiska. Dotychczasowa kontrola Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska nie wykazała nieprawidłowości. Urzędnicy zaplanowali jednak kolejną kontrolę na miejscu.
O konflikcie w rejonie ulic Obozowej i Zdunów informowaliśmy na początku września.
Deweloper chce odstrzelić bobry na krakowskim Ruczaju. Mieszkańcy protestują
Firma ATAL SA, która buduje tam bloki mieszkalne, wystąpiła wówczas o zgodę na odstrzał sześciu bobrów. Spółka argumentowała, że obecność zwierząt powoduje podtopienia terenu i uniemożliwia prowadzenie inwestycji.
Miesiąc później, po protestach mieszkańców, deweloper wycofał wniosek. Przeciwnicy odstrzału proponowali inne rozwiązania, między innymi odłowienie bobrów i przeniesienie ich w inne miejsce.
Nie będzie odstrzału bobrów na Ruczaju. Deweloper wycofał wniosek
Teraz spór powrócił. Aktywiści z Akcji dla Krakowa twierdzą, że w pobliżu bobrowiska prowadzone są intensywne prace budowlane, które mogą niszczyć siedlisko zwierząt. Bobry są w Polsce objęte częściową ochroną gatunkową, a niszczenie ich siedlisk bez zezwolenia jest zabronione.
Widać, że deweloper nie wycofał się z planów pozbycia się bobrów, ponieważ tutaj mówimy o niszczeniu siedliska, czyli miejsca, w którym te bobry żyją. Nawet jeżeli nie zniszczymy tamy czy żeremia, ale zniszczymy wszystko dookoła, czym one się żywią, gdzie żyją, to nie będą miały warunków do życia. Pozbawiamy je miejsca do bytowania
– mówi Aleksandra Piotrowska z Akcji dla Krakowa.
RDOŚ nie stwierdził nieprawidłowości
Po zgłoszeniach aktywistów pracownicy Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie przeprowadzili w ubiegłym tygodniu wizję lokalną. Nie stwierdzili nieprawidłowości ani zniszczeń siedliska bobrów.
Przeprowadzono wizję, inspektorzy korzystali też z drona. Stwierdzili, że siedlisko ma się dobrze, bobry mają się dobrze
– tłumaczy Ada Słodkowska-Łobuzek, rzeczniczka krakowskiego RDOŚ.
Na środowe popołudnie zaplanowano kolejną kontrolę.
Firma ATAL zaprzecza zarzutom aktywistów. W odpowiedzi przesłanej Radiu Kraków zapewnia, że nie prowadzi żadnych prac na terenie bobrowiska ani nie ingeruje w siedlisko zwierząt. Wszystkie roboty mają odbywać się poza jego obrębem.
Spółka zwraca uwagę, że niedawno prace prowadzili również właściciele sąsiednich nieruchomości. Zdaniem dewelopera mogło to wywołać błędne przekonanie, że za wszystkie działania w okolicy odpowiada ATAL.
Firma podkreśla, że kontrole przeprowadzone przez uprawnione organy potwierdziły, iż roboty nie ingerują w bobrowisko. Zapewnia również, że działa zgodnie z prawem, a kwestie środowiskowe konsultuje z przyrodnikami.
Mieszkańcy podzieleni. Ochrona bobrów czy nowa droga?
Spór dotyczy nie tylko ochrony zwierząt, ale również infrastruktury powstającego osiedla. Część mieszkańców uważa, że bobry powinny pozostać na swoim terenie.
– Gdzieś te zwierzęta muszą egzystować. Zabiera im się tereny – mówi jedna z mieszkanek.
– Trzeba jakoś współżyć razem i nie likwidować siedliska bobrów. Nie wiem, w jaki sposób one przeszkadzają, czy coś tam podmaka, czy nie, ale przecież jak sobie były, to niech sobie będą. Przyrodę należy chronić – dodaje kolejna osoba.
Inni mieszkańcy zwracają uwagę na potrzeby osób, które kupują mieszkania w tej części Krakowa. Chodzi między innymi o nową drogę, której budowę deweloper zadeklarował w związku z inwestycją mieszkaniową. Ma ona poprawić połączenie osiedla z pozostałą częścią miasta.
– Skoro mieszkańcy kupują mieszkania, to chcą tu mieszkać. Ich nie interesuje, czy są bobry, tylko infrastruktura, żłobki, przedszkola, żeby można było normalnie funkcjonować. Powstanie nowa droga, Ósmego Pułku, więc komunikacja Klinów z ulicą Kobierzyńską i ulicą Olimpijską na pewno się poprawi – przekonuje jeden z mieszkańców.