W rejonie ulic Zdunów i Obozowej na krakowskim Ruczaju narasta konflikt na styku ochrony przyrody, lokalnej infrastruktury i deweloperki. 1 września do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Krakowie wpłynął wniosek o wydanie zezwolenia na zniszczenie siedlisk oraz odstrzał sześciu bobrów. Wniosek złożyła firma Atal SA.
Bobry są w Polsce objęte częściową ochroną. To znaczy, że nie można ich zabijać i płoszyć, ani niszczyć siedlisk. Istnieje jednak możliwość odstępstwa od tych zakazów, np. przez zgodę na rozbiórkę tamy czy odstrzał redukcyjny w miejscach powodujących znaczne szkody gospodarcze lub zagrożenie bezpieczeństwa. Zgodę taką wydaje Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska.
Spółka Atal argumentuje swój wniosek zalewaniem garaży spowodowanym działalnością bobrów. Dodaje, że po odstrzale zwierzęta zostaną przekazane instytucjom naukowym do prowadzenia badań. W przesłanym nam komunikacie firma oświadcza: "krok, który bierzemy pod uwagę, jest absolutną ostatecznością. Zanim złożyliśmy wspomniany wniosek, wyczerpaliśmy szereg dostępnych, nieinwazyjnych metod zniechęcenia zwierząt do przebywania na tym terenie. Działania konsultowaliśmy ze specjalistyczną firmą, posiadającą kompetencje i doświadczenie w radzeniu sobie z tego rodzaju sytuacjami. Niestety, wobec skali problemu i braku reakcji zwierząt na dotychczasowe próby, metody te okazały się nieskuteczne".
Mieszkańcy są przeciwni odstrzałowi zwierząt. Sugerują, by znaleźć inne rozwiązanie, na przykład odłowienie i przeniesienie zwierząt w inne miejsce.
- Wybijać to nie. Może je gdzieś wysiedlić, może je gdzieś przenieść? Takie działania nie powinny być prowadzone, ponieważ są to ostatnie enklawy zielone w Krakowie, powinniśmy dbać o nie. Trzeba sobie ułożyć to współżycie z dzikimi zwierzętami - mówią.
W sprawie głos zabrała też Akcja dla Krakowa. Aleksandra Piotrowska, przedstawicielka organizacji informuje, że będą walczyć o to, by bobry pozostały na swoim miejscu.
Według prof. Marka Wajdzika z katedry bioróżnorodności leśnej Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie uśmiercanie zwierząt może być równie nieskuteczne, co próby ich przesiedlenia. Jeśli bobry z jakiegoś powodu wybrały to miejsce, to znaczy, że jest im tu wygodnie. Jeśli je przesiedlimy lub nawet odstrzelimy, niewykluczone że pojawi się kolejna bobrza rodzina.
Zdaniem prof. Wajdzika należałoby znaleźć takie rozwiązanie, które sprawi, że to terytorium przestanie być atrakcyjne dla zwierząt. Nie wyklucza też, że brak bobrów pogorszy sytuację, powodując jeszcze więcej podtopień.
"To wymaga głębszej analizy" - dodaje profesor.
Decyzja należy teraz do RDOŚ-u. Jeśli urząd wyda zgodę na odstrzał, inwestor będzie miał czas na jego przeprowadzenie tylko do końca lutego, ze względu na nadchodzący okres godowy.