Na czwartkowej sesji Rady Miasta Zakopane radni pokłócili się o finansowanie rozbiórki nielegalnych domków na Bachledzkim Wierchu. Część wyszła z sali, zrywając obrady. W piątek sesji nie udało się wznowić, bo ponownie zabrakło kworum. Przyszło za mało radnych. Przewodniczący rady ostrzega, że miasto może stracić 400 tys. zł dotacji na remont szkolnych szatni. Tymczasem właściciel nielegalnych „poidełek dla koni” i wielopiętrowego pensjonatu zarzuca urzędowi.. bezprawne pobieranie podatku od jego nieruchomości.
Radni mieli rozpatrzyć rezolucję popierającą wykonanie prawomocnego wyroku nakazującego usunięcie pięciu nielegalnych domków, nazywanych przez inwestora „poidełkami dla koni”. Według przedstawionego rozwiązania rozbiórkę przeprowadziłaby wynajęta firma. Najpierw zapłaciłoby miasto, a następnie dochodziło zwrotu kosztów od właściciela.
Część radnych sprzeciwia się sięganiu po pieniądze podatników i zajmowaniu się jednym inwestorem bez rozwiązania problemu pozostałych samowoli. W czwartek dyskusja zakończyła się wyjściem Zbigniewa Szczerby, Pawła Strączka i Wojciecha Tatara. Po ich wyjściu zabrakło kworum.
Przewodniczący Rady Miasta Grzegorz Jóźkiewicz zarzuca radnym blokowanie pracy rady i stawanie po stronie inwestora. Podkreśla, że na głosowanie czekają również uchwały potrzebne do otrzymania 400 tys. zł na remont szatni przy Szkole Podstawowej nr 2 i hali przy Szkole Podstawowej nr 5.
„Jeżeli do przyszłej środy nie podejmiemy tych uchwał, dotacja po prostu nam przepadnie. Nie wolno tak postępować. Radny ma obowiązek być na sesji i podejmować prawomocne uchwały” – mówi Jóźkiewicz.
Spór o odebranie głosu
Bezpośrednim powodem wyjścia Szczerby było przerwanie jego wystąpienia. Według przewodniczącego radny mówił już około dziesięciu minut i mimo upomnień nie kończył wypowiedzi. Wyłączono mu mikrofon.
Szczerba przedstawia inną wersję. Przekonuje, że jako sprawozdawca własnego projektu rezolucji miał prawo zaprezentować go bez ograniczenia czasu. Uważa, że przewodniczący uniemożliwił mu wykonywanie mandatu. Zarzuca mu też celowe doprowadzenie do przełożenia obrad.
„To, co się wydarzyło wczoraj, było działaniem z premedytacją pana przewodniczącego, moim zdaniem oczywiście, który zdawał sobie sprawę, że głosowanie może pójść różnie” – mówi Szczerba.
Radny podkreśla, że sprzeciwia się nielegalnej zabudowie, ale chce jednakowych zasad dla wszystkich właścicieli. Zwraca również uwagę, że w czwartek nieobecni byli także inni radni, więc odpowiedzialności za brak kworum nie należy przypisywać wyłącznie osobom, które wyszły z sali.
Inwestor kwestionuje pobieranie podatku
Na piątkowym spotkaniu ponownie pojawił się Józef G.-M. Tym razem skarżył się, że miasto od 21 lat pobiera od niego podatek od nieruchomości. Twierdził, że robi to bezprawnie, i zapowiadał upominanie się o pieniądze.
„Nie wziąłem dzisiaj dokumentów, ale robicie to nielegalnie i też powinienem się upomnieć o pieniądze” – mówił do zebranych.
Według polskiego prawa nielegalnie postawiony budynek również może podlegać podatkowi od nieruchomości. Radni ostrzegali inwestora, że jeśli przestanie płacić, zajmą się nim cyt. „organy ścigania”, tyle że na podstawie innych przepisów.
Józef G.-M., pytany przez reportera Radia Kraków, czy zamierza wykonać wyrok i rozebrać domki, nie złożył jednoznacznej deklaracji. Zapraszał natomiast radnych do obejrzenia innych budynków w okolicy.
„Zapraszam wszystkich radnych w teren. Wszystkich burmistrzów. Zobaczymy, ile jest budynków. Ja nie wiem, czy są nielegalne, czy legalne, ale proszę przyjść w teren. Domagam się sprawiedliwości. Ja nie jestem sam jedyny” – przekonywał.
Kolejną próbę wznowienia sesji zaplanowano na środę, 4 listopada, na godzinę 9. Obrady mają rozpocząć się od dyskusji o samowolach.