Gorący spór o finanse Limanowej. Grupa mieszkańców zbiera podpisy pod referendum w sprawie odwołania burmistrz i rady miasta, zarzucając obecnym władzom wielomilionowe zadłużenie. Samorządowcy odpowiadają, że problemy są skutkiem także decyzji poprzedników. Jedną z nich była sprzedaż 40 procent udziałów w miejskiej spółce komunalnej. Miasto dostało za nie 12 milionów złotych, ale teraz spółka musi udziały odkupić. Do zapłaty zostało jeszcze 18,5 miliona złotych.
Transakcję zawarto osiem lat temu. Miasto sprzedało Polskiemu Funduszowi Rozwoju 40 procent udziałów w Miejskim Zakładzie Gospodarki Komunalnej. Pieniądze ze sprzedaży – 12 milionów złotych – trafiły do miejskiego budżetu.
Teraz udziały musi odkupić sama spółka. Wiceprzewodniczący rady miasta Adam Król zwraca uwagę na skalę zobowiązania.
– Było 12, mamy 18,5 miliona złotych. Gratuluję poprzedniej władzy pomysłu i konstrukcji na zaciągnięcie tego właśnie zobowiązania i obciążenia naszej spółki miejskiej – mówi Król.
Chcą odwołać burmistrz Limanowej i radę miasta. Powstał komitet referendalny
Prezes Miejskiego Zakładu Gospodarki Komunalnej Henryk Kapera podkreśla, że spółka nie dostała pieniędzy ze sprzedaży udziałów, a mimo to musi dziś znaleźć środki na ich wykup.
– Spółka niczego nie odsprzedawała. Spółka tych pieniędzy nie miała i nie ma. Naszą rolą jest podejmowanie wszelkich możliwych działań, aby te środki na odkup co roku pozyskać, które w tej chwili już przekroczyły milion złotych rocznie – mówi Kapera.
Wykup udziałów ma potrwać do 2038 roku. Samorządowcy próbują też ustalić, na co miasto wydało 12 milionów złotych, które otrzymało osiem lat temu. W miejskich dokumentach brakuje ewidencji tych wydatków.