Sobota, 7 lis 5 °C Jakość powietrza: Umiarkowana Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Zanim powiesz "przepraszam" zacznij od słuchania

To już druga część na temat słowa "przepraszam", które ma szansę naprawić różne relacyjne pęknięcia. Jednak samo „przepraszam” nie zawsze wystarcza. Tym razem zachęcamy do potraktowania przepraszania jako procesu, który wymaga czegoś więcej niż przyznania się do błędu. Potrzebne jest usłyszenie drugiej osoby, uznanie wpływu własnych działań i gotowość do naprawienia szkody. Nie zawsze będzie łatwo, szczególnie gdy w grę wchodzą głębokie zranienia, utrata zaufania, czy zdrada.

Fot. Radio Kraków
Fot. Radio Kraków

Najpierw posłuchaj, co naprawdę się wydarzyło

W procesie przepraszania, według Porozumienia bez Przemocy, pierwszym krokiem jest skupienie uwagi na osobie, która doświadczyła skutków naszego działania. Nie na własnych intencjach, poczuciu winy czy dyskomforcie, ale na tym, co przeżywa druga strona. Jakie znaczenie miała dla niej dana sytuacja? Co poczuła, kiedy zobaczyła jej konsekwencje? Czego teraz potrzebuje?

W procesie NVC latarka uważności jest na tej osobie, która doznała krzywdy. W rozmowie pojawia się przykład, gdy kolega koledze nienaumyślnie niszczy ważną, rodzinną  pamiątkę, model samolotu. Można oczywiście powiedzieć: „Sorry, stary, spadł mi ten twój samolot, jak chcesz, to ci go naprawię”. Tyle, że taki komunikat od razu przechodzi do rozwiązań, pomijając emocje. Tymczasem zniszczony przedmiot może mieć ogromną wartość sentymentalną, przypominać o bliskiej osobie i ważnych wspomnieniach.

Zatem proces rozpoczyna się od wysłuchania właściciela modelu.  "Jakie znaczenie miał dla ciebie ten samolot? Czego doświadczyłeś, jak zobaczyłeś, że on jest popsuty?" to pytania, które w tej sytuacji proponuje Marta Kułaga, asesorka i certyfikowana trenerka Porozumienia bez Przemocy.

Wysłuchanie tego, co oznaczała strata, może przynieść ulgę, jeszcze zanim pojawi się jakakolwiek propozycja naprawy.


Empatia dla drugiej osoby, ale też dla siebie

Usłyszenie wpływu własnych działań nie zawsze przychodzi łatwo. Szczególnie wtedy, gdy druga osoba jest bardzo zdenerwowana, a my sami nie jesteśmy przekonani, że postąpiliśmy niewłaściwie. Pojawia się bunt, chęć tłumaczenia się i wskazywania okoliczności, które doprowadziły do całej sytuacji. W przykładzie z samolotem łatwo przecież powiedzieć, że stał w niewłaściwym miejscu i prędzej czy później ktoś musiał go strącić. Takie argumenty mogą jednak stać się sposobem na uniknięcie konfrontacji z własnym udziałem w zdarzeniu.

Dlatego osobie przepraszającej również potrzebna jest empatia. Czasem naprawdę sporo potrzeba jej dać samemu sobie, zanim zobaczy się swój destrukcyjny wpływ na to, co się wydarzyło. Chodzi o uznanie własnych intencji, zrozumienie, dlaczego postąpiliśmy w określony sposób i przyjęcie, że spotkanie ze skutkami naszych działań może być bardzo niekomfortowe. 

To szczególnie ważne, kiedy w odpowiedzi na nasze przeprosiny słyszymy oskarżenia, uogólnienia czy bardzo bolesne słowa. W Porozumieniu bez Przemocy mówi się wtedy o zakładaniu „uszu żyrafy”, czyli próbie usłyszenia bólu i niezaspokojonych potrzeb ukrytych za trudnym komunikatem. Nie oznacza to jednak, że mamy przyjąć każde oskarżenie jako prawdę o sobie. Możemy uznać, że nasze działanie rzeczywiście zraniło drugą osobę, nie sprowadzając jednocześnie całej swojej tożsamości do popełnionego błędu. Właśnie w tym rozróżnieniu mieści się ważna część procesu, odpowiedzialność nie musi oznaczać całkowitego potępienia samego siebie.

Od zniszczonej pamiątki do zdrady. Czy da się naprawić najtrudniejsze sytuacje?

Kroki procesu przepraszania pozostają podobne, niezależnie od tego, jak poważna jest sytuacja. Najpierw słuchamy wpływu, emocji i myśli osoby, która została zraniona. Następnie przyglądamy się potrzebom, a na końcu pojawia się przestrzeń na prośby i konkretne działania. W przypadku zniszczonego modelu można zaproponować wspólne sklejanie go, a nawet odbudowywanie przy okazji wspomnień, związanych z dziadkiem. W ten sposób naprawiamy nie tylko przedmiot, ale również relację.

Znacznie trudniej wygląda to przy obgadywaniu, zdradzie czyli utracie zaufania. W takich sytuacjach szczególnie ważne może być wsparcie kogoś trzeciego, na przykład terapeuty par lub mediatora. Ktoś taki pomaga stworzyć bezpieczną przestrzeń, w której osoba skrzywdzona może opowiedzieć o swoim doświadczeniu, a ten, kto zranił, ma szansę usłyszeć konsekwencje własnego zachowania.
"Przy większych kalibrach spraw bardzo bym rekomendowała, żeby był trzeci uczestnik rozmowy, który będzie wspierać strony konfliktu"- mówi Marta Kułaga.

Nie chodzi przy tym o to, by osoba, która np. dopuściła się zdrady, musiała od tej pory podporządkować się wszystkim oczekiwaniom drugiej strony. Taka dynamika może szybko stać się kolejnym źródłem problemów. Ważne jest raczej sprawdzenie, czy obie osoby chcą i są gotowe odbudowywać relację, a także przyjrzenie się temu, jakie potrzeby i trudności pojawiły się wcześniej. Czasem potrzebna będzie terapia, czasem zmiana dotychczasowych zasad funkcjonowania związku, a czasem uznanie, że odbudowa zaufania nie będzie możliwa.

Przeprosiny potrzebują czasu, a druga strona ma prawo nie być gotowa

W procesie przepraszania ważna jest nie tylko gotowość kogoś, kto chce naprawić swój błąd. Równie istotna jest przestrzeń dla osoby skrzywdzonej. Może się zdarzyć, że jej ból jest tak duży, że na razie nie chce ona słuchać żadnych przeprosin. Może też nie mieć zaufania do tego, kto zawinił  i wątpić w autentyczność jego intencji. To nie musi oznaczać, że próba odbudowania relacji jest z góry skazana na niepowodzenie. Czasem po prostu potrzeba czasu, żeby emocje opadły, a rany mogły się zabliźnić.

"Na to, na co mamy wpływ, to  jakość tego, w jaki sposób my mówimy i na ile się otwieramy, żeby usłyszeć"

- przypomina trenerka.

Nie możemy zdecydować za drugą stronę, czy przyjmie nasze przeprosiny, kiedy nam wybaczy ani czy będzie chciała kontynuować relację. Możemy natomiast zadbać o szczerość własnego komunikatu, uznać skutki swoich działań i dać drugiej stronie prawo do przeżywania tego, co się wydarzyło.

Warto też pamiętać, że autentyczność nie zawsze oznacza natychmiastowe poczucie żalu. Możemy być zaskoczeni skalą czyjegoś cierpienia, nie do końca rozumieć jego reakcję, a mimo to chcieć usłyszeć więcej i zrozumieć, co się wydarzyło. Jak zauważa Marta Kułaga, ważne jest bycie w prawdzie własnego doświadczenia, bez udawania emocji, których akurat nie czujemy.

„Przepraszam” może więc być początkiem czegoś znacznie ważniejszego niż szybkie zakończenie konfliktu. To zaproszenie do uznania krzywdy, odpowiedzialności i wspólnego poszukiwania drogi dalej. Nie daje gwarancji, że wszystko wróci do poprzedniego stanu, ale pozwala stworzyć przestrzeń, w której odbudowa relacji  staje się możliwa.

Najpopularniejsze

  • News Radia Kraków

    News Radia Kraków„Próbowali mi wmówić chorobę psychiczną”. Odwołany proboszcz z Grojca ujawnia kulisy konfliktu z Kurią

    Natalia Feluś

  • Takiego pogrzebu Tarnów nie widział od 400 lat. Niezwykła uroczystość już dziś

    Jakub Sajdak

  • Miało być mniej korków, kierowcy narzekają na jeszcze większe. Tarnów testuje zmiany na Tuchowskiej

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Po dużych problemach Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii w Tarnowie znów działa

    Bartłomiej Maziarz

  • Problemy z przebudową Lwowskiej w Tarnowie. Niemal rok opóźnienia i miliony dopłat

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Biała Gwiazda górą w najważniejszych derbach w Polsce

    Gabriela Koziara

Najnowsze

  • Zanim powiesz "przepraszam" zacznij od słuchania

  • Rzeczy niesłuchane czyli nowy beat tape Dziunka. Żywe instrumenty, czasem rap i odrobina nostalgii

  • Joanna Murzydło: Szlakiem 88 świątyń na wyspie Shikoku w Japonii

  • Miszalski ocenia Gibałę. Co zarzuca prezydentowi Krakowa?

  • Twierdza Reymonta niezdobyta. Trener Wisły: wykazaliśmy się dojrzałością

  • "W kręgu nauki" Audycja z dn. 14.11. 2026 r.