Ponad 500 osób wzięło udział w wyjątkowej wyprawie w Tatry. Wolontariusze Fundacji Szerpowie Nadziei pomagali osobom z niepełnosprawnościami dotrzeć m.in. na Świnicę, Kopę Kondracką, Grzesia i nad Czarny Staw Gąsienicowy. – Jak ktoś pierwszy raz wejdzie na szczyt, wszyscy płaczą. To są pozytywne łzy – mówi jeden z wolontariuszy.
Tatry w ten weekend zrobiły się pomarańczowe. To barwy Fundacji Szerpowie Nadziei, której wolontariusze pomagają osobom z niepełnosprawnościami zdobywać górskie szczyty. Podczas głównego wydarzenia fundacji na szlaki ruszyło ponad 500 osób. Dla wielu podopiecznych wyprawa była spełnieniem górskich marzeń.
"Zobaczyć uśmiech na twarzy skarba". Szerpowie Nadziei pomagają spełniać marzenia
Ponad 300 wolontariuszy pomagało około 200 osobom z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunom dotrzeć m.in. na Świnicę, Kopieniec Wielki, Grzesia, Kopę Kondracką i nad Czarny Staw Gąsienicowy. Podopiecznych fundacji nazywa się Skarbami.
W zależności od potrzeb uczestnicy pokonywali trasę samodzielnie albo korzystali ze specjalnych nosideł i wózków. Część osób wolontariusze dosłownie wnosili na górskie szczyty.
– Bawimy się świetnie. Troszeczkę się zmęczyliśmy, ale takie zmęczenie to dla nas nic. Celem jest Kopa Kondracka – mówił jeden z uczestników wyprawy.
„Jak ktoś wejdzie pierwszy raz na szczyt, wszyscy płaczą”
Dla wolontariuszy udział w wydarzeniu oznacza duży wysiłek fizyczny, ale także ogromne emocje.
Szerpowie Nadziei zabierają osoby z niepełnosprawnościami w Tatry!
– Mam swoje możliwości. Mogę to robić, więc bardzo chętnie zrobię to także dla kogoś. Najczęściej są łzy. Jak ktoś wejdzie pierwszy raz na jakiś szczyt, to wszyscy płaczą. To są jednak pozytywne łzy – opowiadał jeden z Szerpów.
Wolontariusze przed wyprawami przygotowują się do wymagających tras.
– Forma jest. Zawsze przygotowujemy się do takich wyjść. Często wcześniej chodzimy na wyprawy, powiedzmy aklimatyzacyjne, bo wysiłek tutaj jest dosyć spory. Sam jestem tatą dwóch autystów. Jeżeli mogę jeszcze komuś pomóc, to staram się to robić. Dlatego jestem w tej fundacji – mówił kolejny z wolontariuszy.
Marzenie o Giewoncie
Dla wielu Skarbów tegoroczna wyprawa była pierwszym spotkaniem z Szerpami Nadziei.
– Super atmosfera, naprawdę świetna inicjatywa. Pięknie góry rozpościerają się na drugim planie, szczególnie teraz, kiedy wyszło słońce – mówił jeden z uczestników.
Inny przyznawał, że już myśli o kolejnej wyprawie.
– Bardzo mi się podoba. Jestem pierwszy raz z Szerpami. Jesteśmy teraz przy schronisku na Kondratowej, ale chciałbym kiedyś wejść wyżej. Marzyłby mi się Giewont. Może kiedyś uda mi się na niego wejść? Kto wie.
Fundacja Szerpowie Nadziei zrzesza obecnie około 800 wolontariuszy. Chętnych do pomagania jest jednak znacznie więcej – podczas rekrutacji na jedno miejsce przypada po kilka osób.
Ogromne zainteresowanie jest także po stronie osób z niepełnosprawnościami. Lista uczestników głównego wydarzenia fundacji potrafi zapełnić się w ciągu kilkudziesięciu minut.