Po południu zacznie się posiedzenie krakowskiego sądu administracyjnego, który ma wydać orzeczenie w sprawie skarg na uchwałę antysmogową. „Wierzymy, że dobro Małopolski i Małopolan będzie dla sądu priorytetowe” - tak po ostatnim posiedzeniu w tej sprawie mówił Filip Szatanik, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego. Tymczasem czterech skarżących: dwóch przedsiębiorców i dwie osoby prywatne, zarzuca Sejmikowi, że uchwałą antysmogową przekracza granice swojego działania i uderza w ich swobody obywatelskie.
Uchwała antysmogowa dla Małopolski ze stycznia bieżącego roku zabrania montowania przestarzałych pieców i korzystania z paliw niskiej jakości, w tym węgla o wilgotności powyżej 20 procent. Skarżący twierdzą, że przepisy doprowadzą do bankructwa producentów kotłów na paliwa stałe. Wskazują, że tego typu nakazy powinny być nałożone w formie ustawy, nie aktu prawa miejscowego.
Pełnomocnik skarżących, mec. Joanna Gajowska przyznaje, że liczy na to, iż „sąd weźmie pod rozwagę wszystkie zarzuty przeciwko uchwale”. Innego zdania jest Krakowski Alarm Smogowy, który bierze udział w procesie. KAS wylicza, że w regionie jest jeszcze 300 tysięcy przestarzałych pieców, które są jedną z głównych przyczyn zanieczyszczenia powietrza.
(Dominika Panek/ko)