Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Zamieszanie z oznakowaniem na tarnowskich osiedlach

Na wielu tarnowskich osiedlach ustawiono znaki drogowe, które ograniczają możliwość parkowania przy blokach mieszkalnych, tym kierowcom, którzy zameldowani są gdzie indziej.

Zamieszanie z oznakowaniem na tarnowskich osiedlach
Fot. Marcin Golec

Takie regulacje są szczególnie dotkliwe w miejscach, które sąsiadują na przykład ze szkołami. Wielu rodziców świadomie łamie przepisy - zostawiając samochody na parę minut, by odprowadzić dzieci do klasy. Co ciekawe znaki nie zawsze ustawione są zgodnie z prawem. Tak jest między innymi przy ulicy Skowronków w Tarnowie.

Spółdzielnie i wspólnoty mieszkaniowe mogą na swoim terenie swobodnie decydować o organizacji ruchu samochodów. A to powoduje, że na takich parkingach ustawione znaki drogowe często nie spełniają norm przewidzianych w ustawch.

Czy kierowcy mogą zatem się do nich nie stosować?

"To wolna amerykanka, ale na prywatnym terenie to właściciel decyduje o organizacji ruchu" - przekonuje Krzysztof Tomasik z tarnowskiej straży miejskiej. "W takich sytuacjach mamy związane ręce" - dodaje komendant.

"Są takie sytuacje, w których strażnik miejski nie może podjąć interwencji, ponieważ oznakowanie nie daje podstawy do reagowania. Kilka takich miejsc mamy w Tarnowie, gdzie oznakowanie jest postawione niezgodnie z przepisami, w związku z tym naszej reakcji nie będzie" - tłumaczy Tomasik.

Innego zdania jest tarnowska policja.  "Nie jesteśmy od oceniania czy znak jest legalny, czy nie - musimy interweniować i ukarać kierowcę" - przekonuje rzecznik tarnowskich policjantów, Paweł Klimek.

"Jeżeli znak nie przypomina znaku, nie spełnia norm, które są określone w ustawie, no to wiadomo - nie jest znakiem. Aczkolwiek jeśli jest postawiony taki znak drogowy na drodze, policjanci nie sprawdzają jego zasadności, nie sprawdzają legalności jego postawienia, tylko stosują się do sytuacji, jaką zastali na miejscu" - dodaje Klimek.

Kierowca, który zostawi swój samochód w miejscu niedozwolonym musi liczyć się z mandatem sięgającycm nawet 500 złotych.

Temat uporządkowałaby zmiana w prawie, które nałożyłaby większe wymagania dotyczące organizacji ruchu samochodów na terenach prywatnych. Niestety nowelizacja utknęła w sejmowych ławach.

(Marcin Golec/jp)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego