Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Narasta konflikt wokół cegielni w Łukowej koło Tarnowa

Prawdopodobną przyczyną niedzielnego pożaru drewnianego budynku do suszenia cegły było podpalenie. Tymczasem na terenie cegielni nadal znajdują się odpady z huty, z których po zmieszaniu z ziemią i podlaniu podczas sierpniowych ulew, wydzielały się opary amoniaku. Wbrew pierwotnym informacjom podawanym przez urzędników okazało się, że właściciel cegielni miał pozwolenie na przetwarzanie tego typu odpadów. Odwołał się od decyzji wójta Gminy Lisiej Góry, który nakazał wywieźć materiały. Wójt wystąpił więc do starostwa powiatowego w Tarnowie o cofnięcie pozwolenia na przetwarzanie jakichkolwiek odpadów w tym miejscu. Ale doprowadzenie do tego będzie bardzo trudne.

Narasta konflikt wokół cegielni w Łukowej koło Tarnowa
Fot. B. Maziarz

CZYTAJ: Po incydencie z amoniakiem właściciel cegielni koło Tarnowa musi wywieźć odpady

"Dokumenty te są w tej chwili badane. Ustosunkowała się do nich spółka. Podniosła kilka kwestii, które wymagają dalszego wyjaśnienia. Na chwilę obecną będziemy żądali wyjaśnień ze strony gminy Lisia Góra. Postępowanie w zakresie cofnięcia zezwolenia jest w toku, trudno mi powiedzieć jak się skończy" - wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków Krzysztof Kurasz inspektor w Wydziale Ochrony Środowiska w Starostwie Powiatowym w Tarnowie.

Procedura jest jednak bardzo czasochłonna. Najpierw trzeba ustalić, czy spółka rzeczywiscie złamała zezwolenie. Jeśli tak się stało, to zostanie wezwana do usunięcia naruszeń przepisów. I dopiero gdyby tego nie zrobiła lub ponownie naruszyła przepisy - mogłaby stracić zezwolenie. "Cofnięcie zezwoleń bez przeprowadzania tej procedury wiąże się z poniesieniem ewentualnych kosztów przez starostę. Nie możemy działać pochopnie" - przekonuje Kurasz.

Właściciel cegielni ma pozwolenie na przetwarzanie odpadów np. poprzez mieszanie ich z ziemią i zasypywanie dołów, z których była wybierana glina do produkcji cegły. Jak zastrzega Kurasz, w karcie charakterystyki odpadu z huty, który spowodował wydzielanie się amoniaku, nie było informacji, że wchodzi on w reakcję z wodą. "Jest tutaj jakiś błąd ze strony wytwórcy tego odpadu. Spółka Eko-Olimp, która zarządza cegielnią przyjęła odpad w dobrej wierze, mając taką kartę charakterystyki. Zbiegiem okoliczności nastąpiło zdarzenie. Ale spółka momentalnie zareagowała. W ciągu paru dni wystąpiła do nas z wnioskiem o wykreślenie tego odpadu z listy, odpadów które może przetwarzać. Zadeklarowała, że nie będzie mogła tego odpadu więcej sprowadzać. Mamy nadzieję, że więcej takie zdarzenie nie nastąpi. Traktujemy to jako awarię przemysłową" - mówi Krzysztof Kurasz.

Jednak według kierownik tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Ochrony Środowiska Krystyny Gołębiowskiej spółka złamała przepisy bowiem m.in. składowała wspomniany odpad nie w tym miejscu, w którym powinna. WIOŚ wydał zakaz przyjmowania tego materiału. Zdaniem Gołębiowskiej spółka prędzej czy później będzie musiała wywieźć go z tego terenu, bo zakład utracił możliwość gospodarowania tego rodzaju odpadem. "Dostał zakaz, więc tego odpadu już w tym momencie tam być nie może" - tłumaczy Gołębiewska. Z dalszymi działaniami WIOŚ czeka na ewentualne uwagi cegielni do protokołu pokontrolnego.

Tymczasem po zdarzeniu z amoniakiem mieszkańcy w rozmowie z reporterem Radia Kraków obawiali się, że na teren cegielni przywieziono i zakopano dużo więcej niebezpiecznego dla środowiska odpadu. Jak podkreślali, ciężarówki przyjeżdżały tam np. w nocy lub nad ranem.

Krzysztof Kurasz ze starostwa powiatowego w Tarnowie przekonuje, że dotychczasowe - zapowiadane - kontrole tego nie wykazały. Jak też przyznaje, dziwi się dlaczego interwencje mieszkańców w tej sprawie pojawiają się dopiero od dwóch miesięcy. Jak przypomina spółka ma zezwolenie na przetwarzanie odpadów od 2015 roku wydane na 10 lat. "Cegielnia stała się nagle siedliskiem wszelkiego zła. Nie potrafimy tego wyjaśnić. Bo do tej pory ze spółką nie było żadnego problemu, jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów ochrony środowiska. Przypuszczam, że jest tam jakiś konflikt" - ocenia Krzysztof Kurasz.

(Bartek Maziarz/ew)

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji ds. nadużyć podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR