Szczucinka po reaktywacji powinna zostać przedłużona do Buska-Zdroju – przyznał w Tarnowie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. To właśnie lider ludowców ogłosił pod koniec ubiegłego roku, że nieczynna od 26 lat linia kolejowa zostanie przywrócona do życia. Obecnie trwa wycinka drzew, oczyszczanie terenu oraz szacowanie zakresu koniecznych prac. Tymczasem Urząd Marszałkowski, miasto Tarnów i powiat tarnowski zaapelowały do Ministerstwa Infrastruktury o przedłużenie linii kolejowej ze Szczucina do Buska-Zdroju. Podczas wizyty w tarnowskim starostwie wicepremier przyznał, że to dobry kierunek.
– Z panem starostą rozmawialiśmy o tym, że warto poprowadzić tę linię dalej i podzielam tę opinię. Apele samorządów do mnie docierają. Połączenie ze Szczucina do Buska-Zdroju otworzyłoby jeszcze bardziej Tarnów, a z drugiej strony Busko. Jestem zainteresowany, żeby pierwszy etap do Żabna został jak najszybciej ukończony. To najłatwiejszy odcinek. Drugi to Żabno–Szczucin, a trzeci – połączenie do Buska-Zdroju – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Wicepremier zaznaczył jednak, że realizacja ostatniego etapu wymagałaby budowy nowego mostu na Wiśle. Dlatego na razie mowa jest jedynie o przywróceniu połączenia do Szczucina. Pierwszy etap – do Żabna – miałby zostać ukończony w ciągu trzech lat.
Wiceminister infrastruktury Stanisław Bukowiec 20 kwietnia w Żelazówce informował, że prace porządkowe oraz inwentaryzacja zakończą się do końca miesiąca.
– Później przedstawiona zostanie analiza prac remontowych i inwestycyjnych. Odpowie ona na pytanie, które elementy trasy będzie można wykorzystać, a które trzeba będzie wybudować od podstaw lub gruntownie przebudować. Jesteśmy zdeterminowani, aby zrealizować projekt Szczucinki, bo to walka z wykluczeniem komunikacyjnym. Widzimy, jak duży ruch jest na drodze krajowej nr 73. To dziś główna arteria dla mieszkańców Powiśla Dąbrowskiego. Odbudowa linii dałaby możliwość dojazdu do Tarnowa także koleją – przekonywał Bukowiec.
Przywrócenie całej Szczucinki do ruchu pasażerskiego po 26 latach może kosztować około 500 milionów złotych.
Pomysł sprzed niemal wieku
O połączeniu Tarnowa z Buskiem-Zdrojem mówiono już w okresie międzywojennym. Jak przypomina miłośnik kolei Kamil Jasica z Powiśla Dąbrowskiego, pierwsze wzmianki pojawiły się w 1928 roku.
– W „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” pisano wtedy o budowie linii Kielce–Mędrzechów–Tarnów. Do pomysłu wracano także w 1935 roku podczas spotkań Związku Uzdrowisk Polskich w Warszawie – mówi Jasica.
Podobne założenia pojawiły się również w planach Centralnego Portu Komunikacyjnego sprzed kilku lat. W nowych koncepcjach inwestycja nie została jednak uwzględniona.
Samorządy apelują o powrót do planów
Dlatego samorządowcy z Tarnowa i regionu, a także środowiska kolejowe, apelują o powrót do idei połączenia z Buskiem-Zdrojem.
– Budowa linii kolejowej do Buska-Zdroju jest bardzo potrzebna dla naszego regionu. Podkreślali to wszyscy uczestnicy spotkania w styczniu w tarnowskim starostwie. Zgodziliśmy się też, że nie można omijać Dąbrowy Tarnowskiej jako centrum powiatu i marginalizować regionu. Linia przez Solec-Zdrój mogłaby stworzyć swoisty „korytarz uzdrowiskowy” – zaznacza Jasica.
Miłośnik kolei zwraca uwagę, że obecny układ torów w regionie wciąż odzwierciedla dawne podziały zaborowe.
– Wystarczy spojrzeć na mapę, by zobaczyć lukę w sieci kolejowej. Mamy ponad 170 kilometrów Wisły bez mostu kolejowego i połączenia północ–południe – podkreśla.
Dodaje również, że nowe połączenie odciążyłoby inne linie kolejowe i poprawiłoby komfort podróżowania mieszkańców.
– Węzeł krakowski jest coraz bardziej obciążony, a linia w kierunku Warszawy zbliża się do granicy przepustowości. Alternatywa jest potrzebna także dla transportu publicznego na Powiślu Dąbrowskim. Obecne busiki nie spełniają standardów XXI wieku, a przesiadki w Tarnowie są trudne, zwłaszcza dla osób starszych czy studentów z bagażem – przekonuje Kamil Jasica.