Pracownicy Zakładów Azotowych Puławy protestują przeciwko planom przejęcia ich zakładu przez tarnowskie Azoty. W południe będą manifestować przed Ministerstwem Skarbu w Warszawie. Według związkowców z Puław przejęcie osłabi pozycję ich firmy.
Zdaniem związkowców to puławskie przedsiębiorstwo, a nie Azoty Tarnów, jest liderem polskiej chemii. Związkowcy tłumaczą, że jeśli doszłoby do konsolidacji to właśnie puławska firma powinna odgrywać w niej wiodącą rolę.
Tymczasem prezes Azotów Tarnów zapewnia, że przejęcie Zakładów Azotowych Puławy będzie korzystne dla pracowników puławskiej fabryki. Jerzy Marciniak tłumaczy, że sytuacja pracowników puławskich zakładów nie pogorszy się. Puławy, mówił prezes Marciniak, to bardzo dobrze działająca spółka, a pracownicy niepotrzebnie obawiają się, że stracą miejsca pracy, a spółka - adres. "Pokazaliśmy" - wyjaśniał Jerzy Marciniak - "i w Kędzierzynie i w Policach, że po partnersku traktujemy wszystkie firmy. Nawet jeśli przejmujemy kontrolę akcjonariatu, to traktujemy takie działanie jakby to była fuzja z tymi spółkami".
Prezes Azotów Tarnów zapewniał, że pracownikom Zakładów Azotowych Puławy została złożona konkretna oferta. Wśród propozycji jest zachowanie tożsamości Związków Zawodowych, utrzymanie układów zbiorowych oraz zachowanie adresu spółki.
Zakłady Azotowe Puławy znalazły się na liście spółek przeznaczonych do prywatyzacji do 2013 roku. W lipcu do przejęcia firmy przygotowywał się Synthos.
(IAR/jp)