Kiedyś w wielkich koszach, dziś w koszyczkach albo, jak mówią górale, kosołkach. Wielka Sobota to czas święcenia pokarmów. W Polsce zwyczaj ten pojawił się w XIV wieku, jednak wywodzi się z czasów pogańskich i sięga nawet VIII stulecia.
Święcenie pokarmów na Rynku Głównym w Krakowie
Tłumy krakowian i turystów wzięły udział w tradycyjnym, przedświątecznym spotkaniu na Rynku Głównym w Krakowie. Jak co roku wielkanocne pokarmy poświęcił kardynał Stanisław Dziwisz, a życzenia złożył wszystkim prezydent miasta Jacek Majchrowski. Wielkosobotnie spotkania przed Bazyliką Mariacką na stałe wpisały się w pejzaż Krakowa. Przychodzą na nie nie tylko mieszkańcy, ale też goście spoza Krakowa.
- Na co dzień mieszkamy za granicą. Przyjechaliśmy tu specjalnie na święta. Przychodzimy, bo jest taka tradycja i można spotkać wiele znanych i lubianych osób - mówili reporterowi Radia Kraków turyści.
Na Podhalu górale święcą pokarm w kosołkach. Oprócz tradycyjnych smakołyków jak kiełbasa czy chleb w góralskim kosołku można też znaleźć baranka z masła, oscypki, moskole i ziemniaczane wykrowki. Wielka Sobota to w tradycji góralskiej nadal czas postu i potraw bezmięsnych praktycznie bez żadnych wyjątków.
Joanna Hałda - etnograf z Sądeckiego Parku Etnograficznego
Przed laty święconkę przynoszono nie w koszyczkach, a w wielkich koszach, albo płachtach. Tak było między innymi na Sądecczyźnie. Im bogatszy gospodarz, tym produktów było więcej. Nie spożywano ich jednak wcześniej niż w poranek wielkanocny. Z wędlin, jajek i chrzanu robiono tzw. święcelinę. - Wszystko co zostało poświęcone krojono i zalewano serwatką albo mlekiem – mówi Joanna Hałda etnograf z Sądeckiego Parku Etnograficznego.
Etnograf dodaje, że chleb, który wkładano do wielkanocnego kosza był pieczony specjalnie na tę okazję z białej pszenicznej mąki.
RK/ar