Mieszkańcy Podolsza koło Zatora nie zamierzają rezygnować z walki o przywrócenie przejazdu kolejowego. Po niedzielnym proteście na drodze krajowej nr 44 zapowiadają zaostrzenie działań. Jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, 31 października, tuż przed dniem Wszystkich Świętych, chcą całkowicie zablokować rondo przy parku rozrywki w Zatorze. Tym razem nie zamierzają przepuszczać samochodów, jak robili to podczas niedzielnej manifestacji.
Posłuchaj materiału Natalii Feluś
31 października możliwa całkowita blokada ronda w Zatorze
Zapowiedź kolejnego, znacznie ostrzejszego protestu przekazała w rozmowie z Radiem Kraków sołtys Podolsza Józefa Polanek.
Mieszkańcy domagają się przywrócenia przejazdu kolejowego, który pod koniec września został zamknięty przez PKP Polskie Linie Kolejowe.
W niedzielę, 18 października, protestujący zablokowali rondo na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 44 i drogi wojewódzkiej nr 781, w pobliżu parku rozrywki Energylandia.
Protest koło Zatora. Były duże utrudnienia dla kierowców na DK 44
Manifestacja trwała do południa i spowodowała duże utrudnienia w ruchu. Na DK44 utworzyły się długie korki. Porządku pilnowała policja, a protestujący co 10 minut przepuszczali oczekujące samochody.
Podczas zapowiadanego na 31 października protestu takiej możliwości ma już nie być. Mieszkańcy chcą całkowicie wstrzymać ruch na rondzie.
Termin nie jest przypadkowy. Dzień przed Wszystkich Świętych na drogach można spodziewać się wzmożonego ruchu związanego z wyjazdami na cmentarze.
Mieszkańcy: Zostaliśmy odcięci od alternatywnej drogi
Powodem protestów jest likwidacja przejazdu kolejowego w Podolszu. Przez lata mieszkańcy korzystali z niego jako ze skrótu w kierunku Oświęcimia.
Jak przekonują, przejazd był szczególnie ważny w sezonie turystycznym, kiedy drogi w okolicach Zatora są zatłoczone przez samochody i autobusy jadące do pobliskiego parku rozrywki.
Spór o likwidację przejazdu kolejowego w Podolszu. Mieszkańcy zapowiadają protest
W takich warunkach, jak twierdzą, wyjazd z miejscowości i włączenie się do ruchu bywają bardzo trudne.
Zamykają nam jedyną drogę alternatywną, w momencie gdy zaczyna się sezon i są korki. My jesteśmy uziemieni, jesteśmy odcięci od wszystkiego. Nie możemy dojechać ani do pracy, ani z pracy do domu, ani na zakupy, ani z dziećmi do szkoły. Dla nas jest to jedyna droga alternatywna, której będziemy bronić zaciekle
– mówili Radiu Kraków protestujący.
Mieszkańcy podkreślają, że nie chodzi wyłącznie o wygodę, ale o codzienne dojazdy do pracy, szkół i sklepów.
Wiadukt dla mnie nie jest żadną alternatywą. Wprowadzony jest tam ruch tranzytowy. Samo wejście na wiadukt musiałoby się odbywać za pomocą schodków technicznych, co dla mnie jako matki z wózkiem jest po prostu niemożliwe. Jest to dla nas jedyna bezpieczna droga, jaką pieszo lub rowerem możemy pokonać w kierunku Zatora
- przekonują protestujący w rozmowie z dziennikarką Radia Kraków.
PKP tłumaczy zamknięcie przejazdu względami bezpieczeństwa
PKP Polskie Linie Kolejowe nie zgadzają się z argumentacją mieszkańców. Kolejarze wyjaśniają, że przejazd został zamknięty ze względów bezpieczeństwa.
Dotychczasowy przejazd nie był wyposażony w szlabany. W jego bezpośrednim sąsiedztwie wybudowano natomiast bezkolizyjny wiadukt nad torami.
Koniec przejazdu w Podolszu. PKP: decyzja o likwidacji jest ostateczna
PKP PLK wskazują również, że po modernizacji linii kolejowej pociągi będą poruszały się ze znacznie większą prędkością niż wcześniej.
Mieszkańcy uważają jednak, że nowy układ drogowy nie zapewnia im odpowiedniej alternatywy, szczególnie w okresach największego natężenia ruchu.
Od protestu na rynku do blokady drogi krajowej
Niedzielna blokada ronda była kolejną odsłoną protestu mieszkańców Podolsza.
Tydzień wcześniej manifestowali na rynku w Zatorze. Ponieważ, jak przekonują, nie doczekali się oczekiwanej reakcji ze strony PKP, zdecydowali się przenieść protest na ruchliwe skrzyżowanie DK44 i DW781.
Teraz zapowiadają kolejny krok.
Jeśli do 31 października nie dojdzie do rozwiązania sporu, zamierzają przeprowadzić całkowitą blokadę ronda. W przeciwieństwie do niedzielnej manifestacji nie planują okresowego przepuszczania pojazdów.
Oznaczałoby to poważne utrudnienia komunikacyjne w rejonie Zatora, szczególnie dotkliwe w przeddzień Wszystkich Świętych.