Niedziela palmowa dopiero za miesiąc, ale w domu państwa Szkaradków w Rdziostowie koło Nowego Sącza trwają intensywne prace przy wykonywaniu palm wielkanocnych. Najwyższe z nich będą miały kilkanaście metrów.
posłuchaj Elżbiety Żelazko
posłuchaj Cecylii Szkaradek
Tradycja w rodzinie przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. - Mnie uczyli dziadkowie, a teraz wraz z mężem dzielimy się pasją z naszymi wnukami – mówi Cecylia Szkaradek - i tłumaczy, że duże palmy trzeba najpierw obłożyć witkami wierzb, wszystko jest robione zgodnie z tradycją, ich konstrukcje przygotowywane są bez gwoździ, czy drutu, używa się bukszpanu, trawy trzcinowej, bazi i kwiatków.
Panowie już zbierają wiklinę i bazie, a panie przygotowują kwiaty z krepiny i inne ozdoby.- W tej chwili jest 50 kolorów do wyboru, można z tej krepiny zrobić wszystko. My robimy róże metodą cukierkową, czyli robi się takie ruchy, jak przy zawijaniu cukierka - mówi Elżbieta Żelazko, która tradycje wykonywanie palm przejęła od swojej mamy Cecyli Szkaradek.
Przygotowywanie kwiatów, panie rozpoczęły już jesienią. W sumie muszą ich wykonać kilka tysięcy. Najwyższe palmy rodziny Szkaradków od lat zdobią m.in. sądecką bazylikę, czy kościół parafialny w Marcinkowicach.
Bartosz Niemiec/bp