Spór we władzach gminy Mszana Dolna paraliżuje pracę tamtejszego samorządu. Ostatnia sesja rady gminy się nie odbyła, bo skłócone obozy zebrały się w różnych miejscach. Ani w jednym, ani w drugim nie udało się zgromadzić wymaganego kworum. Niepokojący obraz dopełnia apel wójta Mirosława Cichorza, który zwrócił się do mieszkańców o zwołanie referendum w sprawie… odwołania wójta.
Wójt Mszany Dolnej zarzuca przeciwnikom działanie na szkodę mieszkańców. Na sesji, której nie udało się przeprowadzić, miały zapadać ważne decyzje w sprawie gruntów pod inwestycje. W ocenie Mirosława Cichorza spór mogą zakończyć tylko radykalne kroki, jak referendum. Ma ono jednak dotyczyć nie tylko rady, ale także wójta.
- Wtedy będzie większe prawdopodobieństwo, że to referendum się uda, bo będzie większa frekwencja. Jestem w stanie zaryzykować utratę stanowiska wójta. Dla mnie to nie jest problem. Najważniejsi są mieszkańcy i gmina - powiedział.
Przeciwnicy wójta Cichorza po nieudanej sesji opowiedzieli oświadczeniem opublikowanym w internecie. Ich zdaniem winę za paraliż pracy samorządu ponosi wójt. Reakcją ma być wniosek do wojewody o wszczęcie postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień przez wójta gminy.