Powołana niespełna trzy lata temu przez poprzednie władze Nowego Sącza spółka Sądecka Infrastruktura Miejska ma spore długi. Władze miasta będą musiały przekazać jednostce 200 tysięcy złotych, by mogła spłacić zaległe zobowiązania. Tak wynika z audytu przeprowadzonego na zlecenie prezydenta Ludomira Handzla. Straty związane są z błędnymi decyzjami poprzedniej kadry kierowniczej i przerostem zatrudnienia – uważa Anna Bednarczyk-Maśko, nowa prezes spółki, która najprawdopodobniej wkrótce zostanie jej likwidatorem.
Co jednak ciekawe, lokal spółka wynajmuje od innej jednostki miejskiej. O ostatecznym losie spółki zdecyduje w marcu rada nadzorca. Władze miasta uważają, że jej zadania czyli obsługę parkingów, targowiska, czy budynków miejskich, mogą się zająć inne jednostki miasta. Zdecydowana większość urzędników z trzydziestoosobowej załogi spółki będzie musiało pożegnać się z pracą.
- Z powodu błędu ze strony spółki należało zwrócić do Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych kwotę dofinansowania otrzymaną z tytułu zatrudniena osób z orzeczonym stopniem niepełnosprawności. Kolejnym ważnym elementem jest strata, którą spółka poniosła z tytułu objęcia roli inwestora zastępczego w projekcie budowy stadionu Sądecja. Niestety rażąco wysokie są koszty ogrzewania pomieszczenia, które spółka wynajmuje pod lokale biurowe - mówi Bednarczyk-Maśko.
(Bartosz Niemiec/łk)