- Nie chcę się wyprowadzać z Maszkowic, bo tu spłonęło moje dziecko – powiedziała reporterce Radia Kraków Donata Bona. Kobieta trzy tygodnie temu w pożarze domu straciła syna. Santino miał 2,5 roku. Cała romska wioska koło Łącka mocno przeżyła śmierć dziecka. Pani Donata wraz z partnerem nie mogą pogodzić się z jego stratą.
posłuchaj rodziców Santina
Dziś do pogorzelców z Maszkowic przyjechał św. Mikołaj. Przedstawiciele Sądeckiego Sztetlu przywieźli im świąteczne prezenty. W paczkach znalazły się: żywność, odzież i zabawki dla dzieci. W domu, który spłonął mieszkało 17 osób. Stracili dorobek całego życia. 11 osób znalazło schronienie w romskiej świetlicy. Reszta mieszka u rodziny.
Postępowanie w sprawie pożaru w Maszkowicach prowadzi sądecka prokuratura.
Marta Tyka/bp