Pienińscy flisacy dostali zielone światło od rządu na spływy, więc przygotowują się do nowego sezonu, który wystartuje już 1 maja. Nie jest to jednak wymarzony start. Ograniczenia w ilości przewożonych osób i niski stan wody w Dunajcu sprawiają, że finanse flisaków staną w tym roku pod znakiem zapytania...
Prognozowana na ten rok susza nie pomaga w zachowaniu optymizmu - mówią flisacy. Dodatkowo zamiast dwunastu osób będą mogli zabrać na łódź jedynie sześć. Dlatego ten sezon niektórzy z nich już spisują na straty. Jak mówią - celem w tym roku jest po prostu finansowe przetrwanie.
"Jak idzie bieda, to jedna za drugą" - mówią flisacy podkreślając, że tak niskiego stanu rzeki na wiosne, nie pamietają.
Flisacy w maseczkach i przyłbicach od piątku zaczną przyjmować turystów na swoje łodzie w Sromowcach-Kątach. Można będzie z nimi popłynąć do Szczawnicy - to osiemnaście kilometrów - lub do Krościenka. Ta trasa jest dłuższa o pięć kilometrów.
Martyna Masztalerz/bp