Krakowski magistrat wyjaśnia sprawę incydentów, do których miało dochodzić w przedszkolu samorządowym nr 80 w Krakowie. Przedszkolaki miały mieć zaklejane plastrem usta, miały być zmuszane do jedzenia, zamykane w łazience i straszone pobytem w kopalni. W środę po południu wiceprezydent Krakowa ds. edukacji poinformowała, że część zarzutów została potwierdzona. "Dziś spotkałyśmy się z panią dyrektor i paniami, które zajmują się grupą. Potwierdzone zostało to, że pani podnosiła głos na dzieci i że mówiła o wyjazdach do Wieliczki. Żadne inne zarzuty nie zostały potwierdzone. Tę sprawę będzie wyjaśniać policja i Kuratorium Oświaty" - powiedziała Katarzyna Cięciak.
W piątek z dziećmi ma się spotkać psycholog z jednej z krakowskich poradni pedagogiczno - psychologicznych, sprawą ma się również zająć rzecznik dyscypliny dla nauczycieli. "Sprawę skierujemy do pana wojewody i rzecznika dyscypliny przy Kuratorium Oświaty. Chcemy, by takie postępowanie zostało wszczęte w trybie pilnym" - mówiła wiceprezydent.
Jak dodała Katarzyna Cięciak, nauczycielki twierdziły, że nie traktowały tego zachowania woźnej jako "szalenie krzywdzącego dzieci". Dyrektorka zdecydowała o zwolnieniu woźnej. "Z uwagi na to, że niedopuszczalne jest by podnosić głos na dzieci i by dzieci nie miały poczucia bezpieczeństwa, po naszej rozmowie dyrektor podjęła decyzję o rozwiązaniu umowy z woźną" - mówiła Katarzyna Cięciak.