Zabytkowa strzelnica na Woli Justowskiej w Krakowie niebawem stanie się siedzibą jednej z instytucji kultury. Zarząd Infrastruktury Sportowej, który zarządza obiektem, prowadzi już rozmowy z dyrektorami krakowskich muzeów. Wśród zainteresowanych jest m. in. Muzeum Historii Fotografii i Muzeum Inżynierii Miejskiej. Miasto na razie nie zdradza szczegółów tych rozmów, nie wiadomo też, na ile lat strzelnica mogłaby zostać oddana w użytkowanie.
Posłuchaj materiału Dominiki Panek
Wszystko stało się jasne, gdy na facebooku pojawił się ten wpis prezydenta Jacka Majchrowskiego:
"Nie będzie kolejnego przetargu na zagospodarowanie strzelnicy na Woli Justowskiej. Obiekt pozostanie w rękach gminy. Wszystko wskazuje na to, że zostanie zagospodarowany przez jedną z instytucji kultury".
Przetargu na prowadzenie działalności w zabytkowej strzelnicy nie rozstrzygnięto, a jeden z oferentów złożył nawet w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury. Prezydent uznał jednak, że obiekt jest zbyt cenny, by trafił w obce ręce.
- Pan prezydent nie ukrywał, że gdy sam pojechał po remoncie na strzelnicę, bardzo mu się ten zabytek podobał – mówi Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa prezydenta – Stwierdził, że to perełka i szkoda, żeby przeszła w inne ręce i że powinna zostać w zarządzaniu miasta.
Stąd rozmowy z dyrektorem Muzeum Historii Fotografii, bo placówka ta poszukuje tymczasowej siedziby do momentu, gdy zostaną wyremontowane jej obiekty przy ul. Józefitów i Rakowickiej. Wszystko wskazuje na to, że muzeum dostanie na te inwestycje unijne dofinansowanie w wysokości 17 milionów złotych.
- Dla naszej instytucji to oznacza, że musimy błyskawicznie podjąć decyzję, gdzie na czas ponad dwuletniego remontu przeniesiemy całą naszą instytucję – mówi Marek Świca, dyrektor Muzeum Historii Fotografii – Musimy nasz budynek opróżnić, przenieść magazyny, bibliotekę, pracownię konserwatorską i digitalizacyjną. To ogromne wyzwanie logistyczne.
- Rozmowy na temat użytkowania strzelnicy są jednak na wstępnym etapie – podkreśla dyrektor Świca – Musimy przekalkulować, czy zmieścimy się w tym budynku i czy będziemy mogli prowadzić działalność dla publiczności. Nie chcielibyśmy, żeby muzeum było zamknięte dla zwiedzających.
Miasto chce, by obiekt funkcjonował podobnie, jak Dworek Białoprądnicki. Ma być dostępny dla mieszkańców z restauracją i strefą kultury.
Dominika Panek/wm