Antyrasistowskie manifestacje odbyły się dzisiaj w całej Polsce. Swoją pikietę zorganizowała także inicjatywa Witajcie w Krakowie. Na krakowski Rynek Główny uczestnicy pikiety przynieśli plakaty z hasłami takimi jak "Żaden człowiek nie jest nielegalny", "Chcę Arabkę za sąsiadkę", czy "Solidarność ponad granicami".
Chcemy, żeby Unia Europejska stała za standardami podstawowych praw człowieka, a nie dążyła do tego, żeby je jak najbardziej ograniczać i spychać odpowiedzialność poza własne granice - mów Marika Langot z inicjatywy Witajcie w Krakowie, organizatorka manifestacji i dodaje, że zarówno Polska, jak i pozostałe kraje Unii Europejskiej powinny przyjmować uchodźców.
W manifestacji brało udział około 25 osób.
W sobotę w różnych miastach w Polsce odbyły się marsze przeciwników rasizmu. Towarzyszyć ma im hasło "Solidarni przeciw rasizmowi. Nie damy się podzielić". Okazją jest zbliżający się Międzynarodowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową.
Demonstracje zorganizowała koalicja "Zjednoczeni Przeciwko Rasizmowi", w skład której wchodzą m.in. organizacje pozarządowe, religijne i ugrupowania polityczne.
W niektórych miastach odbyły się również manifestacje środowisk narodowych, którym przyświecało hasło "Przeciwko wschodniej imigracji".
Demonstracje przeciwników rasizmu zaplanowano m.in. w Warszawie, Toruniu, Wrocławiu, Lublinie, Gdańsku, Szczecinie, Słupsku, Łodzi i Krakowie. To część Międzynarodowego Dnia Walki z Rasizmem ustanowionego przez ONZ W 1966 r. i obchodzonego 21 marca.
Dzień ten ma przypominać o tragicznych wydarzeniach, jakie miały miejsce 21 marca 1960 r. w miasteczku Sharpeville w Republice Południowej Afryki. W trakcie odbywającej się tam manifestacji policja zaczęła strzelać do demonstrantów, w wyniku czego zginęło 69 osób. Protestowano wówczas przeciw wprowadzonemu osiem lat wcześniej tzw. Prawu o przepustkach, które stanowiło jeden z elementów polityki apartheidu. Prawo to zmuszało czarnoskórych obywateli do noszenia specjalnych przepustek, które zawierały fotografię, szczegóły dotyczące miejsca urodzenia, zatrudnienia, płaconych podatków oraz kontaktów z policją. Przepustki musiały być okazywane na każde wezwanie policji, a poruszanie się bez nich było praktycznie niemożliwie.
Teresa Gut/PAP/bp