Przy ulicy Czyżewskiego w Krakowie wycięto szpaler około 70 zdrowych drzew. Niektóre z nich miały kilkumetrowe obwody. Okoliczni mieszkańcy, z którymi rozmawiał na miejscu reporter Radia Kraków, są wściekli i z bólem patrzą na wystające z ziemi okazałe pnie.
Posłuchaj materiału Grzegorza Krzywaka
- Tragedia. Okropnie jest. Widzi pan jaka jest pustka. Przed chwilą to zobaczyłam. Coś mi się zmieniło. Szkoda tego. To nasze życie. Bez drzew nie żyjemy - mówią mieszkańcy. Drzewa przy ulicy Czyżewskiego zostały wycięte w związku z pobliską budową bloku mieszkalnego. Deweloper zaplanował w miejscu zieleni drogę dojazdową na swoje osiedle.
Na wycinkę pozwolił Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu. Rzecznik prasowy tej jednostki - Michał Pyclik - w rozmowie z reporterem Radia Kraków podkreślił, że to upłynni ruch samochodowy w tym miejscu. "Drzewa zniknęły, ponieważ przebudowywujemy ulice, żeby ten cały układ drogowy był w stanie przenosić ruch, gdy w pobliżu powstanie duże osiedle. My tej decyzji nie konsultowaliśmy z mieszkańcami Krowodrzy. Cała ta inwestycja nie jest jednak realizowana przez ZIKiT, ale inwestora, który jest pełnomocnikiem ZIKiT w tym zakresie" - mówi.
- Nie ma w całym grodzie Kraka żadnego mieszkańca, który nie zauważył, że za rządów obecnego prezydenta deweloperzy są traktowani jak święte krowy. Kto jednak bogatemu zabroni? Kto z nas stanie mu na drodze, nie mając armii prawników z najwyższej półki? - pyta z kolei Agnieszka Wantuch - radna dzielnicy Krowodrza, która dodaje, że ulica Czyżewskiego stała się w tej chwili "ulicą wymordowanych drzew", a tempo wycinek zieleni w dzielnicy V jest przerażające.
(Grzegorz Krzywak/ko)