Ogromne makiety sławiące osiągnięcia socjalizmu zdobiły niegdyś nowohuckie trawniki. Modelami służącymi do ich tworzenia po interwencji Radia Kraków zaopiekuje się nowohuckie Stowarzyszenie B1.
Posłuchaj materiału Martyny Masztalerz
Ogłoszenie o sprzedaży modeli makiet znaleźliśmy na jednym z portali w internecie. Pod wskazanym numerem odezwał się pan Witold Szydłak, siostrzeniec Józefa Iwulskiego, autora kilkudziesięciu ręcznie wykonanych modeli, których wielkoformatowe wersje zdobiły reprezentacyjne miejsca w krakowskiej Nowej Hucie podczas komunistycznych uroczystości.
- Miałem rozpisane wszystkie rocznice i do tego się przygotowywałem – opowiada Józef Iwulski - Miałem „Ogonioki”, takie ruskie czasopisma. Najpierw tworzyłem drewniane makiety i potem je powiększałem. Powstawały makiety w rozmiarach nawet 15 na 15 metrów. Mówili na mnie „Plastuś”.
- Wujek nie miał innego sposobu, jak tylko prosić w bibliotece lub kupić jakieś czasopismo w kiosku – dodaje Witold Szydłak - Czasami potrafił wręcz wytargać stronę, żeby zrobić zadanie, które dostał do zrealizowania od szefostwa.
- Każdy napis musiał być zatwierdzony przez stosowny urząd, który sprawdzał, czy nie ma tam wrogich treści – mówi Maciej Miezian z oddziału Dzieje Nowej Huty MHK – każdy wydział zatrudniał plastyka do takich działań, jak te makiety. Treść była taka, jak widać: Lenin w maju, Lenin w październiku, Lenin o każdej możliwej porze. Tego było wtedy bardzo dużo. Stawiano je w Hucie na dużych trawnikach. Kiedyś na plac Centralny nie dało się wejść, bo na środku był duży trawnik. Albo przy Muzeum Lotnictwa, gdzie do dziś stoi betonowy cokół.
"Plastuś", czyli Józef Iwulski, tworzył makiety w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Oprócz tego zajmował się w Hucie im. Lenina m.in. oklejaniem samochodów czy malowaniem numerów rejestracyjnych.
A prace "Plastusia" już niedługo będzie można zobaczyć na własne oczy - obiecało się nimi zająć nowohuckie Stowarzyszenie B1.
Martyna Masztalerz/wm