Do dwóch lat więzienia grozi bohaterom najbardziej absurdalnej interwencji, z jaką małopolska drogówka miała w tym roku do czynienia. Do zdarzenia doszło w wigilię. 44-letnia mieszkanka Zalesia w miejscowości Michałowice na drodze krajowej nr. 7 straciła panowanie nad samochodem i uderzyła w barierkę. Na miejsce przyjechała policja. Jak się okazało, kobieta miała 2,5 promila alkoholu we krwi.
To jednak nie koniec historii. 44-latka zadzwoniła do męża, by ten ją odebrał z miejsca wypadku. Po chwili "wężykiem" przyjechał Volkswagen Polo. Z niego ledwo wytoczył się 45-latek. Jego też policja sprawdziła alkomatem. Badanie wykazało 2,6 promila alkoholu we krwi.
Oboje stracili prawo jazdy. W ich sprawie toczą się dwa osobne postępowania.
(Karol Surówka/ko)