To jedna z najbardziej nietypowych kradzieży na stacji benzynowej ostatnich lat. Właściciel jednej z krakowskich stacji zgłosił bowiem zaginięcie nie paliwa, pieniędzy czy alkoholu, a... zabawek. Nieznany sprawca zabrał pluszaki, resorówki i gry o wartości w sumie 2000 złotych. Jak się okazało, kradzieży dokonało małżeństwo prowadzące sklep z zabawkami.
- Oni zapomnieli, że na stacji jest monitoring, który uwiecznił tablice rejestracyjną ich samochodu. Policjanci zatrzymali kobietę, która okazała się złodziejką. Pani podczas przesłuchania przyznała, że sama handluje zabawkami - mówi Katarzyna Cisło z małopolskiej policji
Jak dodaje Cisło, małżeństwo po kradzieży zabawek zatankowało też auto. Za paliwo jednak zapłacili. Za popełniony czyn grozi im do 5 lat więzienia.
(Karol Surówka/ko)
Obserwuj autora na Twitterze: