Mieszkańcy Krakowa na papierze mają do dyspozycji ponad 600 schronów, jednak często nawet nie wiedzą o istnieniu takich miejsc - mówiła 22 marca w Nowej Hucie posłanka partii Razem Joanna Wicha. Nieprzypadkowo konferencja prasowa odbyła się właśnie tam - tylko w tej dzielnicy miasta znajduje się ich ponad 250. Obecnie służą głównie jako atrakcja turystyczna i nie nadają się do przeznaczonego użytku. Kilka dni wcześniej Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport w tej sprawie. Wynika z niego, że tylko 4% ludności znalazłoby dziś miejsce schronienia przed niebezpieczeństwem, działaniami wojennymi czy katastrofą ekologiczną.
68% schronów i ponad połowa miejsc ukrycia to są miejsca, które są zupełnie niedostosowane nieprzygotowane do tego, żeby przyjąć ludność cywilną w razie zagrożenia. Nie ma tam wentylacji, nie ma toalet, nie ma dróg ewakuacji, już nie wspomnę o tym, że są to miejsca, które są zupełnie niedostosowane dla osób z niepełnosprawnością
- podkreślała posłanka.
Lewica złożyła w Sejmie projekt tzw. "małej ustawy schronowej", która ma być częścią ustawa o obronie cywilnej. "Mała ustawa schronowa" zobowiąże samorządy do przygotowania planów reakcji na sytuacje zagrożenia. Standardem musi być istnienie planów ewakuacji, zapasów żywności i leków czy choćby zapasowych miejsc pracy dla urzędu, bo to zwiększy poczucie bezpieczeństwa mieszkańców - dodawała posłanka Razem. Projekt Lewicy postawi przed samorządem zadanie dostosowania nowych szkół czy szpitali do zadań ochrony cywilnej. Nałoży także obowiązek informowania mieszkańców o ilości i położeniu schronów.