To można uznać za przykład marnowania publicznych pieniędzy. Kilka lat temu miasto wydało kilkaset tysięcy złotych na sześć nowoczesnych przenośnych toalet. Urzędnicy nie mają pomysłu, co z nimi zrobić.
Posłuchaj relacji Macieja Skowronka
Problem w tym, że mieszkańcy mogą korzystać tylko z trzech. Pozostałe stoją w magazynach ZIKiT-u. A urzędnicy nie mają pomysłu, co z nimi zrobić.
Nowoczesne przybytki w niczym nie przypominają popularnych toi-toi-ów. Są przestronne, w kolorze ciemnozielonym i z umywalką. Według planów miały stanąć na plantach, ale nie zgodził się na to wojewódzki konserwator zabytków.
Trzeba więc było znaleźć dla nich nowe miejsce. Dwie stanęły na pętli autobusowej w Borku Fałęckim a jedna na pętli w Bronowicach Małych. Trzy pozostałe nadal są niewykorzystane. Trwa to już dwa lata. W sumie wydano na nie 300 tysięcy złotych.
ZIKiT rozważał, aby szalety postawić na innych pętlach tramwajowych, tam gdzie pasażerowie nie mają gdzie załatwiać swoich potrzeb. Padła także propozycja ustawienia toalety na Rondzie Mogilskim, gdzie również przewija się mnóstwo ludzi. Minęły dwa lata i decyzji wciąż nie podjęto. Michał Pyclik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu tłumaczy, że zainstalowanie ich okazało się niespodziewanie trudnym zadaniem.
[Posłuchaj: ]
Pyclik zapewnia, że jeszcze w tym roku jedna z toalet stanie również w Borku, w rejonie przystanku Solvay, a druga na Rondzie Kocmyrzowskim w Nowej Hucie. ZIKiT feralne toalety dostał niejako w spadku. Kupił je bowiem Krakowski Zarząd Komunalny, który przestał istnieć w 2008 roku. Właśnie wtedy połączono tę jednostkę z Zarządem Dróg i Transportu - w wyniku czego powstał ZIKiT.
(Maciej Skowronek/ko)