Przez całą noc koczowali pod bramą zakładu, do którego wczoraj nie zostali wpuszczeni. Taka sytuacja spotkała w piątek rano ponad 200 pracowników Fabryki Maszyn Tarnów.
Zastali zamkniętą bramę i ogłoszenie o prawdopodobnej upadłości firmy produkującej obrabiarki. Ponad 200stu pracowników Fabryki Maszyn Tarnów spędziło wczorajszy dzień pod bramą zakładu zamiast przy produkcji maszyn.
Jak podkreślali do czwartku pracowali normalnie chociaż ostatnio z mniejszym rozmachem. Zapewniano ich jednak, że to tylko chwilowe kłopoty. Komunikat wywieszony na bramie informuje o prawdopodobnej upadłości i poleca pracownikom wrócić do zakładu 20 sierpnia.
Pracownicy spodziewają się jednak , że wtedy dostaną wypowiedzenia. Zamierzają więc codziennie stawiać się przy bramie fabryki, a po godzinach pracy pełnić dyżury. Pierwszy zaczęli wczoraj popołudniu.
Jak na razie do tarnowskiego sądu nie wpłynął wniosek o upadłość Fabryki Maszyn Tarnów.
Sytuacją zaskoczone są także Zakłady Mechaniczne - spółka która przed dwoma laty sprzedała 100 procent udziałów zakładu produkujacego obrabiarki, angielskiej firmie .
Jak napisano w komunikacie Zarządu Zakładów Mechanicznych: "we wszystkich kontaktach z właścicielem padały stałe deklaracje, że Fabryka Maszyn Tarnów będzie nadal działać, a nawet rozszerzać swoją działalność".
Bartek Maziarz/bp