Przy jednej z podhalańskich bacówek na cały dzień pozostawiono w upale i bez wody owczarka pasterskiego. Zwierzę zdechło.
Maciej Wasylkowski, lekarz weterynarii, który był na miejscu, uważa, że pies padł ofiarą upału, nieświadomości ludzkiej lub bezmyślności.
- Psy, które zazwyczaj pilnują owiec w kosiorze (przenośna zagroda dla owiec) w nocy, są sprowadzane na dzień do cienia i tam przebywają. Okazało się, że jeden z tych psów nie został sprowadzony tylko został uwiązany. Nie miał dostępu do wody i cienia. Prawdopodobnie zszedł z przegrzania - dodał lekarz.
Ostateczna przyczyna śmierci psa znana będzie po sekcji.
Temperatura w rejonie Zakopanego przekraczała wczoraj 30-ci stopni. Owczarek był przywiązany w szczerym polu i nie miał najmniejszych szans na znalezienie cienia. Sprawą zajęły się już Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i policja.
Jeśli potwierdzi się, że pies zdechł z powodu upału, a sąd uzna to za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem, to właścicielowi owczarka grożą trzy lata więzienia.
Dzisiaj na Podhalu będzie jeszcze cieplej.
Przemysław Bolechowski/ps
Zobacz też: Obrońcy praw zwierząt atakują na FB