"Potrzebujemy pomocy!" - wzywają radni z osiedli Siersza i Gaj w Trzebini w apelu wystosowanym do nowego prezydenta Polski. Proszą o obiecane wsparcie w odbudowie obiektów utraconych na skutek powstania zapadlisk. Korty tenisowe zarastają i popadają w ruinę, stadionu piłkarskiego z powodu zagrożenia zapadliskami nie da się uratować, a dom kultury w Willi NOT wciąż nie działa. Do tego dochodzi dramat działkowców, którzy pomimo deklaracji nadal nie mają nowego miejsca na swoje ogródki.
Posłuchaj co mówi Mateusz Król, przewodniczący rady osiedla Siersza
Mieszkańcy tej części Trzebini, po trzech latach od słynnego zapadliska na cmentarzu na osiedlu Gaj, nie mają nic.
- Apel do prezydenta skierowany przez Radę Miasta Trzebini będziemy procedować na najbliższej sesji. To nasze wołanie o pomoc, wołanie o dotrzymanie obietnic, które tutaj padały. Zrobiliśmy, co mogliśmy. Pozyskaliśmy teren ze Skarbu Państwa. Oczekujemy teraz środków, żeby teraz to odbudować na nowo w innym miejscu - mówi Mateusz Król, przewodniczący rady osiedla Siersza.
Radni chcą, żeby głowa państwa zainicjowała proces legislacyjny w sprawie pomocy Trzebini. W tym kontekście pojawia się też kwestia obniżenia podatków od nieruchomości na terenach zagrożonych powstaniem zapadlisk, co wymaga odgórnych uregulowań prawnych.
W grudniu 2024 roku, mimo obietnic ze strony posłów PiS, jak i PO, Sejm odrzucił proponowaną pomoc w wysokości 50 mln zł na walkę ze skutkami wystąpienia zapadlisk po likwidacji ponad 20 lat temu kopalni węgla kamiennego Siersza.