Hanna Bieluszko, aktorka związana z Teatrem im. Juliusza Słowackiego, przygotowuje się do powrotu na scenę. 30 i 31 października zagra w spektaklu "O dwóch doktorach i jednej pacjentce", a 31 października będzie to setne przedstawienie. Potem czeka ją operacja i kolejna rehabilitacja. W rozmowie z Sylwią Paszkowską opowiedziała o planach na przyszłość, marzeniach i tęsknocie za teatrem.
Posłuchaj rozmowy
Między chemią a operacją
Dla Hanny Bieluszko październikowy występ będzie szczególny. Aktorka wraca do grania w szczególnym momencie życia. 30 i 31 października o godzinie 18 wystąpi w spektaklu "O dwóch doktorach i jednej pacjentce". Drugi spektakl będzie jednocześnie jubileuszowym, setnym pokazem sztuki.
Myślę, że dam radę, bo istnieje coś takiego jak adrenalina. Czarodziejski sposób na wszystkie choroby i słabości – mówi Hanna Bieluszko.
Wyzwanie jest tym większe, że jej rola przypomina monodram. Aktorka przez większość czasu pozostaje na scenie, a dodatkowym utrudnieniem jest historyczny kostium.
Gram osobę, która często mdleje, mówi, że niedługo umrze, czyli właściwie po warunkach. Jeżeli coś by mi się stało na scenie, oczywiście odpukać, to chłopcy ruszą z pomocą. Poza tym myślę, że widownia też będzie mi sprzyjać – dodaje.
Po październikowych przedstawieniach Hannę Bieluszko czeka operacja zaplanowana na początek listopada, a następnie kolejna rehabilitacja. Ma nadzieję, że po powrocie do sił będzie mogła znów regularnie pracować.
Hanna Bieluszko: Stałam, jak mnie Pan Bóg stworzył, a oni mnie w ogóle nie zauważyli
Dwaj krakowscy lekarze i pacjentka, która nieustannie umiera
"O dwóch doktorach i jednej pacjentce" to przedstawienie Macieja Wojtyszki, osadzone w Krakowie w 1876 roku. Sztuka opowiada o dwóch lekarzach – doktorze Dietlu, prezydencie Krakowa oraz Stanisławie Teofilu Kurkiewiczu. Kurkiewicz był nie tylko lekarzem, ale też patriotą przekonanym, że terminy medyczne, również te związane z seksuologią, powinny mieć polskie odpowiedniki. To właśnie jego język i pomysłowość stanowią jedno z najważniejszych źródeł komizmu przedstawienia.
To jest tak śmieszne. Maciek nie dopisał niczego. To wszystko twórczość Stanisława Teofila Kurkiewicza – mówi.
Hanna Bieluszko gra panią radczynię, wdowę po politycznym przeciwniku Dietla. Jej bohaterka jest delikatna, eteryczna i skłonna do omdleń. Narzeka na dolegliwości, w tym bóle kości, a przy tym nieustannie zachowuje się tak, jakby zbliżał się koniec jej życia. Doktor Dietl próbuje wytrącić ją z tego stanu za pomocą wodolecznictwa. Aktorka lubi tę postać właśnie dlatego, że pozwala jej wyjść poza role, z którymi była dotychczas kojarzona. W ostatnich latach grała przede wszystkim mocne, zdecydowane kobiety. Pani radczyni wymaga innego sposobu budowania postaci, bo ciepłego głosu, delikatności i pozornej kruchości, spod której stopniowo wyłania się prawdziwa natura bohaterki.
Bardzo mnie bawi, że jestem taka delikatna, że mam tak z piętnaście lat mniej, mniej więcej. Mówię jakimś takim ciepłym głosem, który nie wiem, w jaki sposób z siebie wydobywam – dodaje.
Krakowska aktorka Hanna Bieluszko walczy o zdrowie. Zespół Teatru im. Słowackiego jednoczy siły
"Nie czuję się spełniona"
Ma za sobą wiele lat pracy scenicznej, ale nie uważa swojego życia aktorskiego za zamknięty rozdział. Nie chce opowiadać o karierze wyłącznie w kategoriach spełnienia i sukcesów. Przyznaje, że przez długie lata czekała na okazje i role, które pozwoliłyby jej w pełni wykorzystać możliwości.
Nie czuję się spełniona. Przez wiele lat siedziałam w domu i czekałam na okazję, na jakąś szansę. Mam kilka marzeń. Chciałabym zagrać w jakiejś amerykańskiej sztuce z lat pięćdziesiątych. Chciałabym zagrać w czymś, co dałoby mi możliwość powiedzenia czegoś też o sobie – mówi.