Nie milkną komentarze po decyzji obradującego w Krakowie Komitetu UNESCO. W środę uchwalił on dokument w sprawie Puszczy Białowieskiej. Wezwał do natychmiastowego wstrzymania wycinki starodrzewia w tym miejscu, zapowiedział też wysłanie misji UNESCO do Białowieży. Sprawdzi ona, czy puszcza nie jest "dziedzictwem w zagrożeniu". Czy ten apel o natychmiastowe wstrzymanie wycinki zostanie wysłuchany, na razie nie wiadomo.
Obecni podczas posiedzenia UNESCO w Krakowie przedstawiciele ministerstwa środowiska i lasów państwowych nie chcieli udzielić w tej sprawie jednoznacznej odpowiedzi. Delikatnie próbowali dać do zrozumienia, że członkowie komitetu UNESCO nie mają obiektywnego obrazu sytuacji w Białowieży.- Tu potrzebna jest wiedza ekspercka - mówią.
Leśnicy przekonują, że trzeba prowadzić wycinkę w Białowieży, by uratować puszczę przed kornikiem. Zdaniem ekologów kornik nie jest zagrożeniem dla lasu, który- jak mówią - sam doskonale da sobie radę. Dlatego też ekolodzy świętowali po ogłoszeniu decyzji UNESCO.
W czwartek jednak spora część z nich wróciła do Białowieży. Rozstawili patrole w puszczy, żeby sprawdzić, czy rzeczywiście leśnicy powstrzymali wycinkę. Na razie faktycznie jest tam cisza, choć nie wiadomo czy to na stałe, czy to przed burzą.
Co, jeśli Polska zignoruje apel UNESCO o powstrzymanie wycinki? Poza szkodą wizerunkową niewiele - przyznaje Robert Cyglicki, dyrektor Greenpeace Poland. To zwycięstwo bardzo ważne, ale zdajemy sobie z tego sprawę, że symboliczne.
Jeśli Polska zignoruje apele Komitetu i będzie kontynuowała wycinki, jest możliwe, że po wizytacji UNESCO, w 2019 roku puszcza trafi na listę dziedzictwa zagrożonego. To z kolei jest pierwszy krok do skreślania Białowieży z listy dziedzictwa UNESCO. To znów skutkować będzie szkodą wizerunkową i ewentualnym zmniejszeniem ruchu turystycznego w okolicy.
Twardszymi narzędziami dysponuje za to Komisja Europejska, która również przygląda się sytuacji w Puszczy Białowieskiej. Komisja może nałożyć na Polskę karę finansową za wycinką. Może to się stać w ciągu roku.
Karol Surówka, jgk