Cztery osoby najlżej poszkodowane w sobotnim wypadku polskiego autobusu w Chorwacji wróciły do kraju. Przyleciały razem z polską delegacją, której przewodził minister zdrowia Adam Niedzielski i wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz. W wypadku, która był jedną z największych katastrof lądowych w Chorwacji, zginęło 12 osób.
W sobotę, po piątej rano, na chorwackiej autostradzie, z niewyjaśnionych przyczyn autobus zjechał na pobocze i po staranowaniu zapory energochłonnej wpadł do rowu. Na miejscu zginęło 11 osób, ponad trzydzieści odwieziono do pięciu szpitali.
"Reanimacja jednego z rannych rozpoczęła się jeszcze w karetce, ale niestety ta osoba zmarła. Pozostali mają poważne urazy, niektórzy przeszli operacje" - mówił profesor Anko Antabak, chirurg z Centralnego Szpitala Uniwersyteckiego w Zagrzebiu, gdzie przewieziono najciężej rannych. Wicedyrektor tej placówki, doktor Milovoj Novak jest dobrej myśli. "Wszyscy są poważnie ranni, ale jesteśmy w tym momencie naprawdę zadowoleni z ich stanu" - powiedział.
W wyniku wypadku polskiego autokaru w Chorwacji zginęło 12 osób, 32 zostały ranne
Wraz z polską delegacją przylecieli medycy i psychologowie. Z chorwackiego wybrzeża sprowadzono polskich policjantów, którzy w wakacje pomagają językowo miejscowym służbom. "Głównym naszym zadaniem teraz jest potwierdzenie personaliów osób"- mówi młodszy aspirant Piotr Filar.
Z ponad 30 rannych, 19 jest w stanie ciężkim.