Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Reprezentacja Polski jedzie do Rosji! Horror z Czarnogórą na Narodowym

Piłkarska reprezentacja Polski w niedzielę miała postawić "kropkę nad i" i przypieczętować awans do Mistrzostw Świata 2018 w Rosji. Wystarczyło nie przegrać meczu z Czarnogórą. Biało-czerwoni wygrali 4:2, ale był w końcówce tego spotkania taki moment, gdy polskim kibicom przed oczami jawiły się już najczarniejsze scenariusze...

Reprezentacja Polski jedzie do Rosji! Horror z Czarnogórą na Narodowym
Fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

W porównaniu z czwartkowym spotkaniem wyjazdowym z Armenią (wygranym 6:1), trener Adam Nawałka dokonał w pierwszej "jedenastce" jednej zmiany. W Erywaniu na środku pomocy obok Grzegorza Krychowiaka wystąpił Karol Linetty. Z Czarnogórcami do składu wskoczył Krzysztof Mączyński. Podobnie jak w meczu z Armenią w bramce biało-czerwonych stanął Wojciech Szczęsny. Mecz rozgrywano pod zasuniętym dachem. W Warszawie już kilka dni przed meczem było deszczowo, a pod zamkniętym dachem odbył się także sobotni trening naszej reprezentacji.

Ci, którzy obawiali się trudnego meczu, już po pięciu minutach mogli odetchnąć z ulgą. Osłabiona brakiem największych gwiazd - Joveticia i Savicia - reprezentacja Czarnogóry od początku dała się zepchnąć do defensywy, a bramkarz Petković skapitulował po raz pierwszy bardzo szybko, podobnie jak w Erywaniu. Bramka dla Biało-czerwonych padła zresztą podobnie do tej, jaka otworzyła worek w meczu z Armenią. Prawą stronąponownie urwał się Piszczek, zagrał piłkę w pole karne, gdzie uderzyć miał Zieliński. Strzał nie wyszedł, wyszła za to asysta do Krzysztofa Mączyńskiego, któremu pozostało skierować piłkę do bramki. Narodowy eksplodował po raz pierwszy, ale kolejne minuty nie były dla Polaków łatwe. Czarnogórcy kilka razy zbliżyli się do naszego pola karnego, a momentami było nerwowo. Wreszcie w 15. minucie udało się znaleźć drogę do bramki Petkovicia po raz drugi. Zieliński świetnie odnalazł podaniem Lewandowskiego, ten zgrał piłkę do Kamila Grosickiego, który podwoił przewagę Polaków i uspokoił serca polskich kibiców.

Dalsze fragmenty pierwszej połowy przebiegały co prawda pod dyktando Polaków, ale to Czarnogórcy mieli lepsze okazje - głównie po błędach naszej defensywy. Raz z piłką minął się Glik, a Jovović w niezłej okazji uderzył nad poprzeczką. Groźnie było też w 41. minucie. Swoje okazje mieli wtedy po rzucie rożnym Klimenta i Tomasević, nasza obrona lekko się przed nimi rozstąpiła, ale skończyło się szczęśliwie. Do przerwy było 2:0 dla Biało-czerwonych.

Na drugą połowę nie wyszedł już Łukasz Piszczek, który z kontuzją opuścił plac gry i został zastąpiony przez Macieja Rybusa. Druga część meczu przebiegała bardzo spokojnie. Polacy mieli wszystko pod kontrolą - aż do 78. minuty. Ledwie minutę po tym, jak wszedł na boisko, Stefan Mugosa popisał się kapitalnym uderzeniem przewrotką i wprowadził w ten sposób do gry Polaków nerwowość. Co prawda ewentualny remis 2:2 wciąż dawałby nam awans, ale Biało-czerwoni chcieli te eliminacje zakończyć zwycięstwem. Trzy minuty później stało się to, czego wszyscy się obawialiśmy. Sparaliżowana defensywa Polaków zostawiła przed polem karnym miejsce Zarko Tomasevicowi, co ten znakomicie wykorzystał. Zrobiło się na niespełna dziesięć minut przed końcem dwa do dwóch, a końcówka na Stadionie Narodowym zapowiadała się niezwykle nerwowo...

Wtedy nadeszła 85. minuta. I nadszedł Robert Lewandowski. Źle zachował się Mijusković, który zagrywał w kierunku bramkarza nieco zbyt lekko. Nie było to jednak podanie z gatunku tych, do których ruszyłby każdy napastnik. Ruszył jednak nasz kapitan, ubiegł Petkovicia i i wpakował piłkę do pustej bramki. Jeszcze większa ulga zapanowała dwie minuty później. Po dośrodkowaniu Błaszczykowskiego z prawego skrzydła nie trafił czysto w piłkę Lewandowski, ale Stojković nie połapał się w boiskowej sytaucji i przypadkowo wpakował piłkę do własnej bramki. Niesamowita była ta końcówka. Najpierw z nieba prawie że do nieba. Później znowu we właściwym kierunku. Skończyło się na 4:2, chociaż nie obyło się bez kilku naprawdę nerwowych minut.

To już oficjalnie - jedziemy do Rosji! Nie udało się w 2010 roku, nie wyszło też w 2014. Na mundial polska reprezentacja pojedzie po raz pierwszy od 2006 roku. Biało-czerwoni wygrali grupę E z dorobkiem 25 punktów i jedną zaledwie porażką!

Polska - Czarnogóra 4:2 (2:0)
Mączyński 6', Grosicki 15', Lewandowski 85', Stojković 87' samobój - Mugosa 78', Tomasević 83'

Adam Delimat

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Olkuska bomba ekologiczna do likwidacji. Jest chętny na wywóz 800 ton odpadów

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut