Jeszcze pył bitewny nie opadł a już mamy zmiany i transferowe spekulacje. Jeszcze w poniedziałek nowym trenerem Cracovii ma zostać Robert Podoliński. Po drugie stronie Błoń trwa pożegnanie z podstawowym graczem drużyny - Michałem Chrapkiem. Jak się jednak okazuje, to nie koniec.
Najpoważniejsza zmiana zapowiada się w drużynie Cracovii. Działacze Pasów, jeszcze jak trenerem był Wojciech Stawowy, już szukali dla niego następcy. W gronie ewentualnych kandydatów do objęcia drużyny wymieniany był min. były selekcjoner reprezentacji Polski Waldemar Faornalik.
Wszystko jednak wskazuje, że prezes Janusz Filipiak drużynę powierzy 38-letniemu Robertowi Podolińskiemu, który w tym sezonie prowadził pierwszoligowy Dolcan Ząbki. Nieoficjalnie mówi się, że do dogadania zostały już tylko kwestie formalne i jeszcze dzisiaj może być podpisany kontrakt. Podoliński oprócz całego sztabu szkoleniowego do Krakowa ma zabrać dwóch piłkarzy Dolcanu - 27-letniego króla strzelców I ligi - 21 bramek - Dariusza Zjawińskiego oraz 25-letniego pomocnika Grzegorza Piesio, który na liście najskuteczniejszych piłkarzy zaplecza ekstraklasy zajął drugie miejsce.
Niewykluczone, że w tym okienku transferowym Cracovia musi się liczyć także ze stratami. Już od wielu tygodni mówi się, że klub z ulicy Kałuży chce opuścić reprezentant Burundii - Saidi Ntibazonkiza.
To nie jedyna strata. Jeszcze przed ostatnia kolejką z Krakowem pożegnał się Gordan Bunaza. Cztery lata temu za Bunozę Wisła zapłaciła 2,5 miliona złotych, a teraz na jego odejściu nie zarobi ani grosza. Bośniakowi kończy się kontrakt. Klub nie miał zamiaru przedłużać umowy, bo Bunoza należał do najlepiej zarabiających piłkarzy.
W najbliższych dniach ma się zdecydować przyszłość w Wisle Kraków bramkarza Michała Miśkiewicza. Golkiper Białej Gwiazdy cały czas nie podpisał nowego kontraktu.
Na najlepszej prostej do pozostania przy Reymonta jest natomiast Paweł Brożek. Najlepszy strzelec Wisły w minionym sezonie - 17 bramek - jest dobrej myśli, jeżeli chodzi o przedłużenie swojego kontraktu. - Jesteśmy coraz bliżej porozumienia - mówił po wygranym 2-1 meczu z Zawiszą Bydgoszcz.
Potrzeby kadrowe Wisły są bardzo duże . Nie ukrywał tego po niedzielnym meczu trener Franciszek Smuda. - Czy mnie to satysfakcjonuje? Każdy trener chce być mistrzem, ale w naszych warunkach i przy takim pechu... Nie pamiętam, bym w swojej karierze miał tyle kontuzji i kartek. To był bardzo trudny sezon. Wiedziałem, że wiosną kadra nam się posypie, i chciałem jak najszybciej zapewnić sobie awans do ósemki - mówił Smuda.
Szkoleniowiec został również zapytany, ilu nowych zawodników chciałby zakontraktować w tym oknie transferowym. - 10 - rzucił bez zastanowienia szkoleniowiec. - Ale ile będę miał, to proszę już pytać zarządu. Prezes Bednarz się stara, ale wiadomo, że na transfery trzeba mieć pieniądze. Chciałby mieć kadrę jak Legia, czyli 24 graczy w polu i czterech bramkarzy. Wtedy ma się komfort pracy - mówi Smuda.
(Kuba Niziński/ko)