To był świetny bój "biało-czerwonych", ale Kazachstan wygrał 3-2 i zapewnił sobie triumf w mistrzostwach świata Dywizji IA w Krakowie. Nasza drużyna wciąż ma jednak szansę na awans – w sobotę musi pokonać (bez dogrywki) Węgrów.
Posłuchaj pomeczowej rozmowy Marka Soleckiego z Rafałem Dutką
Polscy hokeiści muszą ciężko pracować na kolejne wygrane w mistrzostwach świata rozgrywanych w Tauron Arenie Kraków, ale wygrali dwa kolejne spotkania i zachowali szanse awansu do szesnastki najlepszych drużyn świata. W środowy wieczór biało-czerwoni pokonali Ukrainę 3:2 i zajmują drugie miejsce w tabeli. Przed nami spotkania z Kazachstanem i Węgrami.
W pierwszej tercji meczu z Ukrainą Polacy mieli wyraźną przewagę. Strzał Kowalówki, szansa Chmielewskiego, indywidualna akcja Laszkiewicza, kąśliwe uderzenie Kalinowskiego czy kontra w osłabieniu wyprowadzona przez Chmielewskiego gola jednak nie przyniosły.
W drugiej inicjatywę przejęli Ukraińcy, pod bramką Odrobnego robiło się coraz bardzoej gorąco, na dobre pod bramką rywali zagościliśmy dopiero w czasie gry w przewadze. Chwilę później szarżę Zacharowa faulem przerwał Rompkowski, ale to nie my znaleźliśmy się w opałach. Kontra wyprowadzona przez Pasiuta zakończyła się wyłożeniem krążka Bagińskiemu, a ten trafił pod poprzeczkę. Prowadziliśmy 1:0 od 34. minuty. W końcówce tercji dwie kolejno po sobie kary dla Ukraińców i ponad minuta gry w podwójnej przewadze.
Tę szansę wykorzystaliśmy na początku trzeciej tercji. W 34. sekundzie po wznowieniu gry długo i cierpliwie rozgrywaliśmy krążek, aż wreszcie Rompkowski uderzył prawie z wysokości bulików i prowadziliśmy 2:0. Wydawało się, że jest po meczu. Ale nic z tych rzeczy. Bardzo łatwo i szybko straciliśmy dwa gole i znów był remis. Szansa nadarzyła się pod koniec meczu gdy znów graliśmy w przewadze, Rompkowski trafił po raz drugi, a w końcówce nie daliśmy sobie wydrzeć wygranej.
W tabeli prowadzą Kazachowie, którzy pokonali Japończyków aż 7:2 i mają 9 punktów. Po 6 oczek na koncie Polski i Węgier, 5 mają Włosi, tabelę zamykają Ukraińcy z jednym punktem i Japończycy z zerowym dorobkiem. W czwartek rywalami Polaków będzie Kazachstan. W sobotę - być może mecz o wszystko - z Węgrami.