Wychowanie plastyczne
Czy artystka obierająca ziemniaki w galerii to hit czy kit? Czy znany aktor atakujący szablą kontrowersyjne dzieło sztuki to bohater czy ignorant? Dlaczego widok nagiego putta nas rozczula (mimo, że "lata" sobie po kościele), a rzeźba "Wilgotnej Pani" w teatrze oburza? Dlaczego twórca głośnego widowiska na otwarcie IO w Paryżu oskarżony został o obrazę religijnych uczuć, choć inspirował się antyczną ucztą, a nie Ostatnią Wieczerzą? Dlaczego sztuki wizualne tak często bywają przestrzenią skandalu, nieporozumienia, niezgody? Czy komuś to służy?
Być może potrzebujemy wychowania plastycznego, przedmiotu nieroztropnie usuniętego kiedyś z programów. Wracamy więc do szkolnej ławki. Będziemy odwiedzać galerie, tropić kontrowersje, rozbrajać medialne "ładunki wybuchowe"
Filtruj artykuły
Lista artykułów
-
-
Od walizy z lalkami do laurów w Mediolanie. Kineformy w Cricotece
-
„Nie lubię nazywać tego pracą”. Pokoleniowa zmiana w myśleniu o sztuce?
-
200 lat fotografii. Od „Widoku z okna w Le Gras” do współczesności
-
Kolekcja pomaga budować widzialność na rynku sztuki
-
Czy mamy do czynienia z kampanią przeciwko niezależności w sztuce?
-
Jak Brâncuși światłem rzeźbił fotografię
-
Ile powinni zarabiać artyści?
-
"Oko poety" patrzy na plac. Sztuka w centrum krakowskiego Kazimierza
-
Na Wawelu w czasie i przestrzeni - sztuka konceptualna w murach królewskiej rezydencji
-
O zabytkach pod specjalnym nadzorem
-
Rzeczywistość razy trzy