Najnowsza część „Gwiezdnych wojen: Ostatni Jedi” potwierdza tylko, że słynna seria o starciu sił dobra ze złem w odległej galaktyce to nie tylko popularne kino, ale też społeczny fenomen jednoczący w salach kinowych widzów różnej generacji: synów i ojców, córki i matki, a także ich dziadków, którzy wychowali się na dziełach stworzonych przez George'a Lucasa.
Tym razem śledzimy losy młodziutkiej Rey (Daisy Ridley), która odnalazła Skywalkera na odciętej od świata wyspie, szkoli się pod jego okiem i ku jego zdziwieniu okazuje się wyjątkowo pojętną uczennicą. Tymczasem Kylo Ren (Adam Driver), syn księżniczki Lei (Carrie Fisher) i Hana Solo, dokłada starań, żeby unicestwić siły rebeliantów. Po stronie rebelii znów walczą były szturmowiec Najwyższego Porządku Finn (John Boyega) i genialny pilot Poe Dameron (Oscar Isaac).
W opowieści o ostatnim Jedi powracają te same motywy i znani od dekad ikoniczni bohaterowie; walczą ze sobą dobro i zło, bohaterowie, by zwyciężyć muszą najpierw zmierzyć się sami ze sobą, w kosmosie trwa wojna, a zwycięstwo jednej ze stron wcale jej nie kończy. Nowością najnowszych części jest większe akcentowanie przez twórców roli kobiet w międzygalaktycznej rebelii wpisujące się w ogólnoświatowy trend obecny we współczesnym kinie głównego nurtu.
„Gwiezdne wojny: Ostatni Jedi” to już nie tylko księżniczka Leia, ale też obdarzona mocą Skywalkera odważna Rey – o czystym sercu, gotowa przebaczyć Kylo Renowi jego największe zbrodnie, wierząca w człowieka. To ona właśnie i niepozorna pilotka Rose stają się nosicielkami pięknego w swej prostocie motta towarzyszącemu „Ostatniemu Jedi”, które mówi, że nie zwyciężymy zła zabijając, ale ocalając naszych przyjaciół – innymi słowy; zło dobrem zwyciężaj.
Co ciekawe, wyraziście zarysowane przez reżysera kobiety stoją jedynie po jasnej stronie mocy. Budowane są również w opozycji do męskich bohaterów. Są mniej porywcze od nich, stronią od emocji kierując się zdrowym rozsądkiem i opanowaniem. Moc jest z nimi, a one nie zawahają się jej użyć. Wyłącznie w dobrej wierze.
Urszula Wolak