Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Radosław Rychcik w teatrze Słowackiego pokaże "Imię róży"

"Imię róży" to powieść, która nigdy nie była pokazywana w teatrze. Wydawało się to zadaniem godnym podjęcia - powiedział reżyser spektaklu o tym samym tytule, Radosław Rychcik. Sceniczną interpretację dzieła Umberto Eco oglądać będzie można w krakowskim teatrze Słowackiego.

Radosław Rychcik w teatrze Słowackiego pokaże "Imię róży"
Fot. Marek Lasyk
Próba spektaklu Imię Róży w reżyserii Radosława Rychcika w Teatrze Słowackiego
%gallery_83478%

"Z góry zakładaliśmy, że jest to spektakl o miłości" - mówił dziennikarzom podczas środowej próby medialnej Rychcik, pytany o to, które wątki powieści zawrze w swojej scenicznej interpretacji. "Mam tutaj na myśli różne jej rodzaje - miłość zakazaną - między młodym bohaterem a dzieweczką, dziką dziewczyną; miłość do wiedzy, do książek, miłość, która rodzi się między mnichami, a jest zakazana przez reguły zakonnego życia" - podkreślił reżyser.

W jego ocenie, "te wszystkie rodzaje miłości niekiedy prowadzą do zbrodni - tak jest w tym wypadku". "Do opactwa przyjeżdża Wilhelm z Baskerville - postać o naturze Sherlocka Holmesa, i ma swojego młodego pomocnika, adepta Adso. Książka napisana jest na kanwie kryminału i wątek detektywistyczny, kryminalny jest osią, która posuwa akcję do przodu" - mówił Rychcik.

Pytany o to, dlaczego zdecydował się podjąć próbę przeniesienia słynnej powieści na teatralne deski, zwracał uwagę m.in. na "poszukiwanie duchowości, związanej z lekturą książek, która wiąże się z kolei z pewnym rodzajem kontemplacji". "Ten spektakl ma opowiadać historię zaczerpniętą z opowieści, ale jednak dać namysł nad powrotem do książek - to jest przesłaniem" - wskazał Rychcik.

Zwracał również uwagę na to, jak na przestrzeni lat zmieniał się odbiór samego "Imienia róży". "Z tego, co wiem, recepcja powieści była różna. Podobno kiedy się ukazała, była czytana właściwie tylko do 80 strony, bo wtedy jeszcze nikt nie potrafił przez nią przebrnąć" - podkreślał.

Jak zaznaczył, "minęły cztery dekady i wszyscy znamy ją niemal na pamięć, istnieje ona w naszej świadomości". "Sam jestem więc ciekaw, jak teatralny odbiór - być może - poszerzy ten nasz rodzaj umiłowania tego tytułu" - dodał.

Reżyser wskazywał także na wątek wspólnoty, występujący w "Imieniu róży".

"Nie da się tego uniknąć. Jesteśmy w opactwie benedyktyńskim, w roku 1327; jest to opowieść o średniowieczu. Wielu - również Eco - nazywali je dzieciństwem ludzkości, tam rodziły się tożsamości odrodzeniowe, tożsamości narodowe, współczesny handel" - mówił Rychcik. "I (funkcjonuje tam) wspólnota zakonna, klasztorna - jako ta, która właściwie stanowi światło w średniowiecznym życiu. Natomiast w takich wspólnotach często dochodzi do jakichś wypaczeń, do zbrodni" - podkreślił.

Pytany o to, czy krytyczny wydźwięk powieści wobec Kościoła również wybrzmi w jego interpretacji, odpowiedział, że "dzieło pracuje w porozumieniu z widzami". "Wydaje mi się, że Eco odsłania wszystkie grzechy Kościoła, które możemy zobaczyć teraz" - ocenił.

Premiera "Imienia róży" odbędzie się 1 lutego na scenie Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. Kolejne spektakle zaplanowano na 2 i 3 lutego, 5-9 lutego oraz 22-24 marca.

W obsadzie m.in. Rafał Dziwisz, Karol Kubasiewicz, Tomasz Międzik i Pola Błasik.

"Imię róży" Umberto Eco po raz pierwszy wydana została w 1980 r.; odniosła sukces czytelniczy i zyskała miano jednego z największych arcydzieł XX wieku.

Jej akcja rozgrywa się w listopadzie 1327 r. we Włoszech. Uczony franciszkanin, Wilhelm z Baskerville, przybywa ze swoim uczniem i sekretarzem Adso z Melku do położonego na północy kraju opactwa benedyktynów. Bracia są pogrążeni w ponurym nastroju z powodu zagadkowej śmierci jednego z mnichów. Ponieważ za kilka dni w klasztorze mają gościć dostojnicy kościelni, z wielkim inkwizytorem Bernardem Gui na czele, opat zwraca się do Wilhelma z prośbą o wyjaśnienie okoliczności śmierci mnicha.

Radosław Rychcik jest absolwentem m.in. reżyserii dramatu PWST (obecnie AST)w Krakowie. Zbierał doświadczenia asystując Krystianowi Lupie przy inspirowanej twórczością Andy'ego Warhola "Factory 2". Debiutował w Starym Teatrze "Formą przetrwalnikową" według internetowego dziennika Kasi Kosteckiej, lekarki szukającej zawodowego szczęścia w Anglii. Za reżyserię "Dziadów" w Teatrze Nowym w Poznaniu w 2015 r. otrzymał Paszport "Polityki" w kategorii: teatr.

PAP/jgk

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Pijany kierowca uciekał przed policją w Krakowie. Miał ponad 2 promile i był poszukiwany

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego