Ten wyjątkowy ze względu na walory artystyczne olejny obraz na płótnie o powierzchni ponad 114 metrów kwadratowych zaludniony jest alegorycznymi postaciami. Teraz naukowcy mają dwa tygodnie, aby ustalić jaki jest stan zachowania dzieła, technologię i techniki wykorzystywane przez artystę. Te informacje są konieczne, by niebawem móc przeprowadzić prace konserwatorskie. fot: Marek Lasyk
posłuchaj materiału Magdaleny Zbylut
Ten wyjątkowy ze względu na walory artystyczne olejny obraz na płótnie o powierzchni ponad 114 metrów kwadratowych zaludniony jest alegorycznymi postaciami. Teraz naukowcy mają dwa tygodnie, aby ustalić jaki jest stan zachowania dzieła, technologię i techniki wykorzystywane przez artystę. Te informacje są konieczne, by niebawem móc przeprowadzić prace konserwatorskie.
Bartłomiej Oskarbski, który oprowadza zwiedzających teatr podkreśla, że to wyjątkowe dzieło malarskie przełomu XIX i XX wieku - wspaniały obraz przedstawiający istotę teatru, to co jest każdego wieczoru ucieleśniane artystycznie na tej scenie.
Kurtyna jest w niezłym stanie pod względem konserwatorskim, biorąc pod uwagę jej wiek i to, że jest cały czas użytkowana, ale wymaga pewnych zabiegów, które ten dobry stan przedłużą - mówi Dominika Sarkowicz z Muzeum Narodowego a Michał Płatek z wydziału konserwacji dzieł sztuki ASP dodaje, że badany jest skład pierwiastkowy w różnych miejscach kurtyny, żeby określic jakie pigmenty zostały zastosowane.
Dyrektor teatru Krzysztof Głuchowski przypomina, że ta niezwykła kurtyna była tylko raz zdjęta, podczas okupacji, a poza tym nigdy teatru nie opuściła.
Prace badawcze przy kurtynie są prowadzone w ramach projektu "Korpus dzieł malarskich Henryka Siemiradzkiego" we współpracy z Polskim Instytutem Studiów nad Sztuką Świata i finansowany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Teatr im. Juliusza Słowackiego zaprasza widzów na dzień otwarty i spotkanie ze specjalistami zajmującymi się Kurtyną Siemiradzkiego. W środę od godziny 12 do 15 będą opowiadać o historii powstania kurtyny i jej dziejach, a także o prowadzonych właśnie pracach badawczych.
Magdalena Zbylut/bp