Wtorek, 27 paź 11 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

Wiesław Janczyk: Każde rozszczelnienie granicy to kolejna zachęta do dalszej migracji

- Ważne jest przede wszystkim utrzymanie konsekwencji polskiego rządu w uszczelnieniu granicy - mówił na antenie Radia Kraków poseł PiS, Wiesław Janczyk. Jego zdaniem presja migracyjna na granicy to próba wciągnięcia Unii Europejskiej do uprawomocnienia władz Białorusi. "Sytuacja na granicy to element szerszej całości. W tle mamy Rosję i Władimira Putina, który chce akceptacji przez Unię Europejską gazociągu Nord Stream 2" - mówił poseł Janczyk w porannej rozmowie Radia Kraków.

Wiesław Janczyk: Każde rozszczelnienie granicy to kolejna zachęta do dalszej migracji
fot. Damian Radziak

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PiS, Wiesławem Janczykiem.

Dzisiaj szefowie dyplomacji UE mają zdecydować o dalszych sankcjach nakładanych na Białoruś. Jakie działania by były realnie skuteczne? Te dzisiejsze reżimu Łukaszenki nie powstrzymały przed atakiem hybrydowym.

- Realnie skuteczne działania to zwielokrotniona moc licznych inicjatyw na szczeblu międzynarodowym. Do tego utrzymanie konsekwencji polskiego rządu i próby uszczelnienia granicy. Trzeba ją zabezpieczyć przed inwazją imigracji, która ma szczególny wymiar. Przypomnijmy sobie poprzednie takie działania na granicy Grecji czy Włoch. One się różniły od tego, co mamy dzisiaj. Oto jedno z państw organizuje ten ruch, aranżuje go. Wiemy z jakich względów. To próba stworzenia narracji wewnątrz Białorusi przez rząd Łukaszenki i wciąganie państw UE do próby uprawomocnienia dialogu z władzami białoruskimi. Ich wybór jest powszechnie kontestowany.

W ogóle sankcje przynoszą skutek wobec takich państw jak Białoruś? Skutki sankcji są przerzucane na obywateli, a propaganda potem robi swoje.

- Samodzielne sankcje nie wystarczają. W tle mamy Rosję i plany Putina, który u podstaw tego zajścia miał swój jeden cel. To uruchomienie rurociągu Nord Stream 2 i znalezienie akceptacji organów, które o tym decydują. W tle jest przyzwolenie USA na taką operację. Ona układa się po myśli Rosji. Nie wspomnę o rosnących cenach gazu. To jednak nie było wystarczające do przyjęcia transmisji surowca. Ta sytuacja na granicy Polski i Białorusi to też element tej całości.

Nie przegrywamy informacyjnie tej sytuacji? Zachodnie stacje nadają z terenu Białorusi i są wystawiane na działanie propagandy reżimu.

- Jesteśmy już przyzwyczajeni, że każdy rodzaj komunikacji może być przekształcany. Próbowaliśmy ujednolicić przekaz z tego miejsca. Po terminie stanu wyjątkowego jest rozważana poważnie opcja dopuszczenia tam szerszej grupy dziennikarzy na określonych zasadach.

Zapominamy przy okazji o więzionych Polakach na Białorusi. O ich uwolnieniu możemy póki co zapomnieć? Andrzej Poczobut, Andżelika Borys...

- Nie wiemy, jak sytuacja się rozwinie. To poważna sprawa. Każdy, kto angażuje się w taką działalność, liczy się z konsekwencjami. Państwo polskie o nich nie zapomina. W komunikacji naszych służb i komunikacji medialnej te osoby nie są osamotnione. Są jednak więzione. Jest eskalacja napięcia, która jest niezbędna władzom Białorusi do utrzymania się przy władzy. W tych działaniach uczestniczą wszyscy na własne ryzyko. Przypominamy sobie lata opozycji w Polsce. Nikt nie ma gwarancji, jak potoczą się indywidualne losy.

Premier Morawiecki mówił nawet o uruchomieniu artykułu czwartego NATO. Przedstawiciele MSZ tłumaczą, że jeszcze nie teraz. Jakie to by mogło mieć konsekwencje militarne, dyplomatyczne?

- Na pewno dalekie. Cieszę się, że Polska, Litwa i Łotwa mówią jednym głosem. Premierzy to rozważają. Sformalizowana wypowiedź tych państw, w oparciu o możliwości, jakie daje traktat NATO, to poważne działanie. To wyłącza bełkot komunikacyjny propagandy białoruskiej. To może docierać do wielu państw, które są w NATO. Ten artykuł czwarty, który jest wstępem do uruchomienia większego zaangażowania dyplomatycznego, sprawczego, miękkich działań, jak obserwatorów międzynarodowych, teraz musi być poważnie rozważany. Czy zostanie wykorzystany? Zobaczymy. Cenię to, co robi Polska. Przez te ponad 2 miesiące utrzymaliśmy bezpieczeństwo polskiej granicy, granicy UE. Zatrzymaliśmy wielką falę migracji. Jakby tego nie było, byłaby masa migrantów. Każde rozszczelnienie granicy to kolejna zachęta. Może być wielki strumień migracji ekonomicznej, socjalnej.

Do Sejmu ma trafić projekt ustawy, która da pracodawcom możliwość weryfikacji, czy pracownik jest zaszczepiony. Pan poprze takie rozwiązanie?

- Poprę bez wahania. Wachlarz możliwości, które pokazują, że nie jesteśmy państwem restrykcji i przymusu, jest ogromny. Polska się wyróżnia. Zachowujemy miękkie zasady restrykcji. Jesteśmy codziennie jednak w nowej sytuacji. Ludzie zapominają, co było rok temu. Próbują nie patrzeć na wirusa. Są duże spotkania bez masek, jest arogancja wobec tego tematu. Temat jest. Mamy jednak narzędzia, są szczepionki. Zaszczepiła się połowa Polaków, głównie też osoby starsze, osoby podatne na chorobę. Jestem zwolennikiem wprowadzania jak najszybciej każdego działania podstawowego. To dystans, mycie rąk, maski. Wszyscy widzimy, że jesteśmy przed kulminacją. Z niektórych państw UE są sygnały, że wszyscy się martwią o święta. Warto się teraz zdyscyplinować, żebyśmy mogli się spotkać z rodziną na święta.

Z drugiej strony ministerstwo zdrowia przedłuża ważność certyfikatu covidowego o rok po trzeciej dawce. Na razie z certyfikatu możemy korzystać w krajach Europy Zachodniej, nie u nas.

- Tak. Dzięki certyfikatowi wiele osób mogło jechać na wakacje poza granicę. Wiele osób wypoczywało w kraju, co chwalę. Mamy jednak obrazki, że ta restrykcyjność związana ze statusem osoby zaszczepionej się rozwija. W wielu krajach nie da się wejść do restauracji, na koncert bez certyfikatu. Jeśli będziemy musieli żyć z tym wirusem, taka techniczna sprawa jak poczucie bezpieczeństwa dla tych, którzy zdecydowali się zaszczepić, to jest uprawnione. Jeśli nie jesteśmy w twardym lockdownie, którego nie chce wprowadzać teraz premier… On ma rację. To wielkie straty dla gospodarki. To minimalne zdyscyplinowanie jest niczym przy twardym lockdownie.

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

    Ola Sobczak

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Kiedy poznamy skalę nadużyć w polskim Kościele? Przewodniczący komisji ds. nadużyć podał termin końcowego raportu

  • Polskie seriale, które dobrze się zestarzały. Te tytuły musi znać każdy

  • Spacer z psem w jesienny wieczór: smycz, odblaski i suche łapy po deszczu

  • Śmierć młodej kobiety podczas wichury w Zakopanem. Właściciel działki usłyszał zarzut

  • "Historia kina nigdy nie stoi w miejscu". 27. Festiwal Filmu Niemego

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR