Wtorek, 27 paź 12 °C Jakość powietrza: Dostateczna Na antenie
Menu dostępności (CTRL+U)
Zmień kontrast
Podświetl linki
Zatrzymaj animacje
Powiększ tekst
Szerokość tekstu
Wysokość linii
Resetuj ustawienia

„Szybko, ale bezpiecznie” to mit. Brawura za kierownicą zaczyna się dużo wcześniej niż w chwili wypadku

Tragiczny wypadek w Krakowie ponownie uruchomił dyskusję o młodych kierowcach, prędkości i odpowiedzialności. Problem nie zaczyna się jednak wtedy, gdy samochód wypada z drogi. Znacznie wcześniej pojawiają się potrzeba silnych emocji, chęć imponowania innym, społeczne przyzwolenie na brawurę i przekonanie, że „mnie nic się nie stanie”. – Wypadek może się zdarzyć tu i teraz, natomiast jego konsekwencje w ogóle nie są brane pod uwagę – mówiła w Radiu Kraków Ewa Bochenek, psycholog transportu.

„Szybko, ale bezpiecznie” to mit. Brawura za kierownicą zaczyna się dużo wcześniej niż w chwili wypadku
Fot. Marek Lasyk

Wypadek trwa sekundy. To, co po nim następuje, może trwać całe życie. Śmierć, kalectwo, trauma rodzin, poczucie winy sprawcy, więzienie, społeczne napiętnowanie. Tragiczne zdarzenia na drogach przypominają o tej zależności wyjątkowo brutalnie.

Śmiertelny wypadek na Zabłociu. Sąd zdecydował w sprawie aresztu

Ola Sobczak

Psycholog transportu Ewa Bochenek zwraca uwagę, że ofiarą wypadku nie jest wyłącznie osoba, która zginęła albo została ranna.

To cały system rodzinny, cała rzesza ludzi, która została doświadczona tym wypadkiem. To jest absolutnie tragedia dla wielu osób i coś, co nie powinno mieć miejsca

– podkreśla.

Młody mózg lubi ryzyko. Ale biologia nie jest usprawiedliwieniem

Dlaczego młodzi kierowcy częściej podejmują ryzykowne decyzje? Jedna z odpowiedzi kryje się w biologii. Układ odpowiedzialny za poszukiwanie nagrody, silnych emocji i nowych doznań dojrzewa wcześniej niż mechanizmy odpowiadające za kontrolowanie impulsów.

Nie oznacza to jednak, że młodość automatycznie prowadzi do brawury.

– Jeśli przyjmiemy determinant biologiczny, to powiemy: wszyscy jesteśmy na takie sytuacje skazani. A to nie jest prawda – zaznacza Bochenek.

Znaczenie mają wychowanie, edukacja, środowisko społeczne i wzorce, które młody człowiek obserwuje jeszcze przed zdobyciem prawa jazdy. To, jak samochód prowadzą rodzice, jak mówią o prędkości i przepisach, może później kształtować zachowanie ich dzieci za kierownicą.

„Popatrz, ja potrafię”. Samochód jako sposób na zdobycie uznania

Ryzykowna jazda nie zawsze jest próbą jak najszybszego dotarcia do celu. Czasem ważniejsze okazuje się pokazanie odwagi, umiejętności i zdobycie aprobaty grupy.

– Jest większa potrzeba silnych doznań, chęć pokazania swojej odwagi, brawury, kompetencji: „Popatrz, ja potrafię, ja to potrafię zrobić” – tłumaczy psycholog transportu.

Obecność pasażerów może dodatkowo wzmacniać takie zachowania. Młody kierowca chce zrobić wrażenie, nie stracić pozycji w grupie, udowodnić, że kontroluje samochód. Odpowiedzialność i możliwe skutki schodzą wtedy na dalszy plan.

– Wypadek może się zdarzyć tu i teraz, natomiast ta konsekwencja w ogóle nie jest brana pod uwagę – podkreśla Bochenek.

„No risk, no fun”. Hasło, które może kosztować życie

Problemem jest również społeczne oswojenie szybkiej jazdy. „Szybko, ale bezpiecznie”, „no risk, no fun” – podobne hasła pozwalają stworzyć wygodną opowieść, w której przekraczanie granic nie jest łamaniem zasad, lecz oznaką umiejętności.

A przecież prędkość pozostawia coraz mniejszy margines na reakcję. Kierowca może przez wiele miesięcy czy lat jeździć zbyt szybko i za każdym razem dojeżdżać do celu. To właśnie wtedy może narodzić się przekonanie, że skoro do tej pory nic się nie wydarzyło, ryzyko jest pod kontrolą.

Do czasu.

Bochenek przypomina jednocześnie, że nie wolno wrzucać wszystkich młodych kierowców do jednego worka.

– Nie wszyscy młodzi ludzie, nie wszyscy młodzi kierowcy są ryzykantami. Niektórzy absolutnie jeżdżą bezpiecznie i zgodnie z przepisami prawa – mówi.

Rodzina także kształtuje zachowania za kierownicą

W rozmowie przypomniano historię dwóch młodych mężczyzn, którzy podczas rodzinnego spotkania mieli założyć się, kto pierwszy dojedzie do Krakowa. Jeden z nich zginął razem z pasażerką.

Dla psycholog transportu szczególnie niepokojący jest fakt, że dorośli mogą obserwować takie zachowania i nie reagować.

– Jeśli rodzic na to pozwala, nie przewiduje konsekwencji, to jest dla mnie absolutnie karygodna sytuacja – ocenia Bochenek.

Wychowanie przyszłego kierowcy nie zaczyna się więc podczas kursu nauki jazdy. Zaczyna się dużo wcześniej: na tylnym siedzeniu rodzinnego samochodu, podczas obserwowania sposobu prowadzenia auta i słuchania komentarzy dorosłych.

Agresja drogowa też jest częścią problemu

Brawura nie zawsze oznacza widowiskowe wyścigi uliczne. Ma również bardziej codzienną formę: jazdę tuż za zderzakiem, poganianie innych światłami, agresywne gesty czy wymuszanie zjazdu z lewego pasa.

Takie zachowanie może wywołać u prawidłowo jadącego kierowcy poczucie, że to on robi coś niewłaściwego.

– Mamy prawo bezpiecznie dojechać do miejsca przeznaczenia. To jest prawo absolutnie wszystkich – przypomina Ewa Bochenek.

Po wypadku nie ma już przycisku „cofnij”

W Radiostradzie przypomniano również rozmowy ze sprawcami śmiertelnych wypadków odbywającymi kary więzienia. Wspólny motyw ich wypowiedzi był niemal zawsze taki sam: „gdybym mógł cofnąć czas”.

Tyle że po śmiertelnym wypadku czasu cofnąć się nie da.

Zanim będzie za późno... Jak wygląda życie sprawców śmiertelnych wypadków

Marcin Koczyba

Więzienie jest tylko jedną z konsekwencji. Pozostają poczucie winy, świadomość odebrania komuś życia, utrata wcześniejszej pozycji społecznej, ograniczenia zawodowe i świadomość, że jedna decyzja zmieniła życie wielu osób.

– To dużo różnych konsekwencji, o których wsiadając do samochodu, odpalając podrasowany samochód i myśląc sobie, żeby szybko dojechać, w ogóle nikt nie bierze pod uwagę – mówi psycholog transportu.

Dlatego edukacja kierowców nie powinna kończyć się na znajomości znaków, pierwszeństwa przejazdu i limitów prędkości. Równie ważna jest świadomość odpowiedzialności.

Nie chodzi o to, by kierowca bał się samochodu. Chodzi o to, by rozumiał, że ważący ponad tonę pojazd poruszający się z dużą prędkością nie daje prawa do błędu bez konsekwencji.

Czasem naprawdę wystarczy ułamek sekundy.

Posluchaj calej rozmowy

Komentarze

Najpopularniejsze

  • Tatry Zachodnie: polski turysta ranny podczas ucieczki przed niedźwiedzicą

    Radio Kraków

  • Śmiertelny wypadek w Januszowicach. Nie żyje 33-letni kierowca

    Jan Pająk

  • Tragiczne odkrycie w lesie pod Tarnowem. Biegacz znalazł ciało 37-latka

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Z Żabna do Krakowa w godzinę? Samorządowcy zdradzają plany dla „Szczucinki"

    Agnieszka Wrońska-Bęben

  • Sześć departamentów do likwidacji. Łukasz Gibała podpisał zarządzenie

    Radio Kraków

  • Wichury nad Polską, alerty także w Małopolsce. W Tatrach możliwe zamiecie

    Radio Kraków

Najnowsze

  • Prezydent Gibała zwolnił dyrektora ZIS w trybie natychmiastowym. W tle ponad 300 tys. zł dla firmy PR

  • Hanna Bieluszko wraca na scenę mimo choroby. "Nie czuję się spełniona. Mam kilka marzeń"

  • Urząd czekał na konserwatora, konserwator na urząd. Remont Placu Drzewnego w Tarnowie w końcu się rozpocznie?

  • Zaduszki Organowe 2026. Muzyczny maraton w krakowskich świątyniach

  • Mieszkańcy chcą tego wjazdu, drogowcy go zamknęli. Ktoś wyłamał bariery

  • Nocne utrudnienia na obwodnicy Brzeska. Kierowcy jadący w stronę Krakowa pojadą objazdem