To już ostatnie dni sezonu pasterskiego w Tatrach. Dotyczy to zarówno Podhala jak i wyznaczonych terenów w Parku Narodowym gdzie również wypasane są owce. Tak jest na przykład w dolinie Chochołowskiej. Górale mają za sobą kilka miesięcy ciężkiej pracy w terenie, najczęściej z dala od domu. To ciężka praca również ze względu na turystów, których w tym roku w górach było rekordowo dużo.
Posłuchaj co mówią górale
Bacówki w Tatrach położone są w bardzo popularnych miejscach i siłą rzeczy często mają gości. Jedni przychodzą kupić prawdziwego oscypka czy napić się żętycy. Są jednak i tacy, którzy bacom działają na nerwy. "Pytają na co jest woda we wiadrze. Jak to na co? Jezus Maria, nie wiedzą, że to góry, nie ma kranu i trzeba sobie przynieść? Czasami zadają głupie pytania, ale co mu zrobić? Trzeba to przeżyć, bo turysta niesie pieniądz" - podkreślają górale.
Były w poprzednich latach przypadki gdy turystka z córką próbowała wejść do psiej budy aby zobaczyć prawdziwego owczarka podhalańskiego. Inny turysta siłą chciał zmusić krowę do wspólnego pozowania do zdjęć. Do codzienności należy już wpadanie na bacówkę z aparatem fotograficznym czy kamerą i nagrywanie bacy jako pamiątki spod Tatr.
(Przemysław Bolechowski/ko)