Młoda niedźwiedzica okazała się ofiarą niedzielnego wypadku na drodze z Zakopanego w kierunku Łysej Polany – wynika ze wstępnej analizy Tatrzańskiego Parku Narodowego. Samica wyskoczyła późnym wieczorem pod nadjeżdżający samochód. Ważyła 57 kilogramów i nie prowadziła jeszcze młodych.
Posłuchaj co mówił Roman Wieczorek, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji
Zwierzę było już wcześniej znane pracownikom Tatrzańskiego Parku Narodowego. Niedźwiedzicę odławiano w rejonie Doliny Strążyskiej. Była również obserwowana w pobliżu zabudowań, gdzie szukała resztek jedzenia i przeglądała kosze na śmieci.
Młoda niedźwiedzica, samica, była nam już wcześniej znana. Odławiana była w rejonie Doliny Strążyskiej i bardzo często przebywała w dzielnicy. Schodziła na resztki odpadów, jedzenia, przeglądała kosze na śmieci w rejonie Bogdańskiego. Miała założonego microchipa, bo w momencie, kiedy mieliśmy odłów, jeszcze była niewielką niedźwiedzicą, ale już ją śledziliśmy i kwalifikowała się też do założenia obroży
– mówi Filip Zięba, zastępca dyrektora Tatrzańskiego Parku Narodowego.
To już drugi w ciągu dwóch tygodni przypadek śmiertelnego potrącenia niedźwiedzia na Podhalu. Dwa tygodnie temu niedźwiedź zginął po zderzeniu z samochodem w rejonie Doliny Kościeliskiej.