Prawdziwa zima wróciła w Tatry. W rejonie Kasprowego Wierchu pokrywa śnieżna przekracza znów półtora metra. Zrobiło się również chłodno. Przed południem w rejonie Hali Goryczkowej termometry wskazywały minus 12 stopni. W nocy załamanie pogody było tak spore, że na szczyt Giewontu nie dotarła ekipa, która miała rozświetlić krzyż w rocznicę śmierci Jana Pawła II. Niewiele zabrakło aby dostać się na szczyt, ale ze względu na własne bezpieczeństwo, zapadła decyzja o powrocie.
Posłuchaj relacji Przemysława Bolechowskiego
To była ciężka noc w Tatrach. Intensywne opady śniegu a na dodatek silny wiatr spowodowały, że warunki do pieszych wypraw nawet dla doświadczonych osób były ekstremalnie ciężkie. Przykładem może być grupka młodych, ale doskonale znających góry ludzi, którzy wyruszyli w czwartek na Giewont aby o godzinie 21.37 rozświetlić krzyż na szczycie. Chodzi oczywiście o 10. rocznicę śmierci Jana Pawła II. Tym razem ze względu na fatalne i niebezpieczne warunki wyprawa nie dotarła na sam szczyt, choć brakowało naprawdę niewiele.
W Tatrach obowiązuje trzeci, wysoki stopień zagrożenia lawinowego. Szlaki w wielu miejscach są zasypane śniegiem i nieprzetarte. Widoczność w wielu miejscach znacznie ogranicza mgła.
(Przemysław Bolechowski/ko)