Jest policyjne postępowanie w sprawie wypadku kolejowego w Woli Rzędzińskiej pod Tarnowem. Pociąg staranował tam w sobotę uwięziony między szlabanami samochód. Rogatki na przejeździe zamknęły się zaledwie kilkanaście sekud po otwrarciu, uwięziły dwa auta - w jeden z pojazdów uderzył pociąg. Kierowca zostrał ranny, jego życiu i zdrowiu na szczeście nic nie zagraża. Policja wciąż nie wie, dlaczego szlaban zamknięty został w ostatniej chwili. wiele wskazuje jednak na to, że mógł być to błąd 23-letniego dróżnika. Dlatego też śledczy postanowili wszcząć wstępne postępowanie ws. "nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym". Grozi za to do 3 lat więzienia. 23-latek nie usłyszał jednak jeszcze zarzutów. Zanim do tego dojdzie policja musi wykluczyć, że wypadek spowodowała usterka techniczna.
Cudem udało się uniknąć tragedii. W sobotę przed południem w miejscowości Wola Rzędzińska w powiecie tarnowskim na przejeździe kolejowym uwięzione zostały dwa samochody osobowe. Przejeżdżający pociąg zahaczył o jeden z samochodów, auto zostało zepchnięte z drogi, na szczęście kierowca nie odniósł poważnych obrażeń.
Jak udało się wstępnie ustalić Radiu Kraków - szlaban kolejowy w tym miejscu został opuszczony przed przejazdem pociągu technicznego, potem dróżnik go podniósł, samochody zaczęły przejeżdżać, ale już po chwili dróżnik ponownie opuścił szlaban, bo trasą jechał pociąg relacji Szczecin- Przemyśl. Dwa samochody osobowe nie zdążyły przejechać przez tory i zostały uwięzione na przejeździe przez szlabany.
Kierowca samochodu, o który zahaczył pociąg, wysiadł z pojazdu o własnych siłach, został jednak zabrany do szpitala na obserwację.
Agnieszka Wrońska/ kp/K. Surówka/rnb