W Krakowie to nie nowość, ale pszczoły w Tarnowie można hodować dopiero od początku roku. Marcin Wywrot i Ewelina Tarka, wzorem innych miast, od dawna chcieli postawić ule na dachu któregoś budynku. Bez wahania zgodził się na to dyrektor tarnowskiego teatru Rafał Balawejder, który miał podobny pomysł. Pierwsza tego typu pasieka w Tarnowie ma zwrócić uwagę na problem wymierania pszczół, ale też pokazać, że te pracowite owady mogą się równie dobrze czuć w mieście jak na wsi.
posłuchaj materiału Bartka Maziarza
W mieście jest duża bioróżnorodność a miód w ogóle nie odbiega jakością od miodu wiejskiego. Niektórzy ludzie sądzą, że w mieście jest zanieczyszczenie, ale to na wsi, przy tak rozwiniętym rolnictwie, są pestycydy. "Sama jestem zdziwiona, że nasze pszczoły mają tyle pyłków na odnóżach. To jest przykład na to ile mamy pożytków w mieście. Jakie pszczoły są obładowane tarnowskim pyłkiem" - przekonuje Ewelina Tarka.
Ewelina przyznaje, że początkowo sama bała się pszczół, ale jej narzeczony wyjeżdża na zagraniczne delegacje i to ona wtedy przejmuje opiekę nad ulami, także tymi z dachu tarnowskiego teatru. "Zobaczyłam, że to jest przecudne i zakochałam się w tych pszczołach. Lubię sobie po pracy przyjść do ula, popatrzyć, bardzo mnie to uspokaja. Uwielbiam zapach ula" - mówi.
Pszczelarka przekonuje, że pszczoły ustawione na dachu tarnowskiego teatru nie będą nikomu przeszkadzały bo latają wysoko: "dyrektor teatru powiedział nam, że jeżeli tylko będziemy chcieli to pomoże nam rozsiać ule po Tarnowie. W tym roku postawiliśmy dwa żeby też zobaczyć jak to będzie funkcjonowało, ale widzimy, że jest super więc na pewno będziemy rozwijali pasiekę".
Dyrektor tarnowskiego teatru Rafał Balawajeder zachęca właścicieli oraz administratorów budynków, które mają płaskie dachy, do udostępniania ich pod ule. Liczy też na to, że miód zostanie nazwany "teatralnym".
Jedynym warunkiem hodowli pszczół w Tarnowie jest ustawienie uli w odległości co najmniej 10 metrów od chodników oraz okien.
Tymczasem, razem z kolejnymi pasiekami na dachach krakowskich budynków, Rada Miasta ustaliła m.in., że na jednym dachu, nie wyższym niż 25 metrów, można ustawić do 5 uli. Nie powinno być ich jednak więcej niż 20 na 1 kilometr kwadratowy obszaru Krakowa.
Bartek Maziarz/bp