Po latach próśb tarnowska poradnia psychologiczno - pedagogiczna będzie mogła się wyprowadzić z budynku pokrytego azbestem. Najpóźniej w przyszłym roku ma się przenieść do dawnej siedziby biblioteki przy ulicy Gumniskiej. Magistrat przekonuje, że nie jest to jednak efekt pozwu męża zmarłej na raka pracownicy poradni. Pan Ryszard chce 450 tysięcy złotych zadośćuczynienia od miasta, bo twierdzi, że żona zachorowała na międzybłoniaka opłucnej przez prace w budynku pokrytym azbestem, oraz wdychanie włókien azbestowych podczas nieodpowiednio zorganizowanych remontów tego miejsca.
Jak jednak przekonuje prezydent Roman Cieiela, przeprowadzka poradni jest między innymi wynikiem ciasnoty w budynku, w którym swoją siedzibę ma też straż miejska. "Budynek wymaga remontu. Sąsiedztwo straży miejskiej i poradni nie jest komfortowe. Nie znam analiz, które by poddawały pod wątpliwość tezę, że przebywanie w tym budynku zagraża życiu i zdrowiu. Budynek jest dopuszczony do eksploatacji" - dodaje prezydent Ciepiela.
Władze Tarnowa wciąż jednak nie wiedzą co zrobić z siedzibą straży miejskiej. Prezydent przekonuje, że miasto sprawdzi czy da się wyremontować budynek przy ulicy Nadbrzeżnej Dolnej.
Z kolej przed tygodniem w przesłanym do Radia Kraków komentarzu, tak o sprawie wypowiadał się jego zastępca, Henryk Słomka - Narożański: "Poszukujemy lokalizacji dla straży miejskiej oraz Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Szukamy obiektu, do którego planujemy przenieść obydwie instytucje. W momencie gdy znajdziemy odpowiednie miejsce, budynek przy ulicy Nabrzeżnej Dolnej zostanie przeznaczony do rozbiórki".
(Bartłomiej Maziarz/ko)