Konserwator zabytków zaproponował, by do czasu zakończenia sprawy sądowej o prawo do zamku, niszczejącą ruiną zajęli sie pasjonaci ze stowarzyszenia "Zamek tarnowski".
O prawo do tego lubianego i odwiedzanego przez tarnowian miejsca urzędnicy kłócą się z właścicielami - spadkobiercami rodziny Sanguszków. Każda ze stron przekonuje przy tym, że do czasu zakończenia sprawy sądowej nie może zadbać o niszczejące ruiny zamku. Dlatego szef tarnowskiej delegatury urzędu konserwatorów zabytków Andrzej Cetera zaproponował rozwiązanie, dzięki któremu mogłoby się udać zabezpieczyć ruiny do czasu zakończenia sądowego sporu o to miejsce. Według pomysłu Andrzeja Cetery, z upoważnienia właściciela mieliby się tym zająć pasjonaci ze stowarzyszenia "Zamek tarnowski".
Stowarzyszenie mogłoby występować o dofinansowanie unijne czy też ministerialne na zabezpieczenie i odbudowę ruin zamku.
Pełomocnik rodziny Sanguszków, na razie nie chce potwierdzić zgody na takie rozwiązanie, bo jak tłumaczy konsultuje sprawę z księciem Pawłem. Miasto przekonuje, że mogłoby pomóc stowarzyszeniu w zarządzaniu i zabezpieczeniu ruin zamku na popularnej Marcince, ale na razie nie potrafi odpowiedzieć na czym ta pomoc mogła by polegać.
W oczekiwaniu na konkrety stowarzyszenie samodzielnie przygotowuje kolejną edycję edukacyjnej ZAMOKAMANII oraz turnieju rycerskiego o Grzywnę Władyki z Marcińskiej Góry, która odbędzie się w drugi weekend czerwca.